Wszelkie pogawędki okołomuzyczne
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2604
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Hieny Cmentarne

#1

Post Ryszard » 2 lata temu

W tym notesie zapisujemy odkopane zapomniane lub martwe, klasyczne i oczywiście złe pomioty piekieł. Np. Watchtower. Oczywiście stawiamy na jakość zamiast euforycznej ilości.
yog pisze: Powiem Ci, @Ryszard, co mi nie pasuje - o czym wspomniał zresztą też @deathwhore. To, żeś narobił dzieci nie czyni z Ciebie życiowego przewodnika żadnego z nas. Skończ z tym protekcjonalnym pierdoleniem.
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2604
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

#2

Post Ryszard » 2 lata temu

Tym razem przypominajka niezle popierdolonego albumu Dazzling Killmen. Wydany w roku 1994r Face of Collapse to bezkompromisowy miks, przywodzacy na mysl "wplywy", ktore w okolicach 94go wydawaly swoje strategiczne pozycje. No, nie wszystkie. Neurosis, EHG, RATM, King C, Primus, Austin, Keenan itp.
yog pisze: Powiem Ci, @Ryszard, co mi nie pasuje - o czym wspomniał zresztą też @deathwhore. To, żeś narobił dzieci nie czyni z Ciebie życiowego przewodnika żadnego z nas. Skończ z tym protekcjonalnym pierdoleniem.
Awatar użytkownika
Nucleator
Moderator globalny
Posty: 1505
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: ŁDZ/Bełchatów

#3

Post Nucleator » rok temu

Drogi pamiętniczku. Mijający dzień jest do dupy i nic się człowiekowi nie chce. Strułem się ostatnim LP od Rotting Christ i pomyślałem, że odświeżę sobie coś kozackiego. Wzrok padł na zapomiany już brytyjski band thrashowy Toranaga i jego album God's Gift. Porwał mnie na nowo ten oldskul, który czuć w każdej sekundzie tego krążka. Myślę, że jak ktoś lubi Xentrix, Arbitrater czy niemiecki Paradox, będzie usatysfakcjonowany. Wiesz, granie w średnich tempach i wpływy heavy metalu nie przeszkadzają tej płycie nic a nic. Grupa wydała prócz Boskiego Prezentu dwa dobre albumy, choć w mojej nieskromnej opinni są nieco słabsze od God's Gift. Bardzo dobre granie.

Ryszard pisze:
7 mies. temu
Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2604
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

#4

Post Ryszard » rok temu

Szanowna redakcjo brawo.

Właśnie wyczytałem nazwę Insision. Niemal automatycznie moja wyobraźnia wyświetliła dwie lnne. Invocator i Incubator.

Pierwszą bandę za młodu uważałem za hardcora :) A jak trochę podrosłem, za pierwszoligowy i wpadający w ucho od pierwszego usłyszenia techniczny thrash pod Coroner a nawet Ripping Corpse. Invocatorzy nagrali kilka albumów. Osobiście znam i wspominam dojrzałe Symphonies Of Spiritual Cannibalism

oraz ich klasyczny album Weave the Apocalypse 


Druga załoga to podłe, niszczące Europę Niemce. Także i tym razem nie wiem co grali na starość po Symphonies Of Spiritual Cannibalism i jeszcze bardziej pokręconym McGillroy the Housefly. Nie potrafiłem słuchać trójki i wymazałem ich z życia. Muzycznie są to pierwsze próby grania pod współczesne Cannibal Corpse :D ALE z umiejętnie i różnorodnie rozrzuconymi zmianami tempa oraz elementami prostactwa Obituary, fajności Morgoth i obskurnym death/doom metalem (wczesna Anathema i ogólnie Autopsy) Awangarda jak na tamte czasy :D

yog pisze: Powiem Ci, @Ryszard, co mi nie pasuje - o czym wspomniał zresztą też @deathwhore. To, żeś narobił dzieci nie czyni z Ciebie życiowego przewodnika żadnego z nas. Skończ z tym protekcjonalnym pierdoleniem.
Awatar użytkownika
Nucleator
Moderator globalny
Posty: 1505
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: ŁDZ/Bełchatów

#5

Post Nucleator » rok temu

Szanowny @Ryszardzie

Dziękujemy za Twój jakże pouczający i poruszający list, który na pewno naszym czytelnikom przysporzył sporo radości. Winszujemy też umiejętności kojarzenia i niesamowitej wyobraźni. Musimy jednak mieć na uwadze, że nasi konsumenci mogą się z lekka przerazić, słuchając zespołów, które poleciłeś na w swoim liście, dlatego dorzucimy do nich parę lżejszych.

Sultan to zespół pochodzący z kraju zegarków i Toma Gabriela Wojownika czyli oględniej mówiąc Szwajcarii. Panowie pograli trochę heavy metal, w 1990 roku wydali debiut Check and Mate, po czym słuch o nich wszelki zaginął. Niemniej debiucik to fajne granie pod Anvil, Heavy Load czy Grim Reaper.




Heavy metalem parali się też czterej panowie ze Szwecji. Kapelę Wizz założyli w 1976 roku, czyli kiedy większości naszych czytelników nie było jeszcze w planach. Ich dorobek jest bardzo skromny, bo liczy tylko jeden album Crazy Games. Ale to heavy metalowy wykop podlany klawiszowymi partiami. Fani Crucifixion, Helstar, Gotham City czy Tokyo Blade mogą śmiało brać się z nim za bary.




Mamy nadzieję, że podobają się przedstawione typy. Zachęcamy do nadsyłania swoich.

Ciebie Ryszardzie też. Buziaczki

Redakcja Bravo
Ryszard pisze:
7 mies. temu
Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha
Awatar użytkownika
Nucleator
Moderator globalny
Posty: 1505
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: ŁDZ/Bełchatów

#6

Post Nucleator » rok temu

Jeśli mówimy o brazylijskim thrashu, to zawsze wymienia się Sepulturę, ewentualnie Vulcano czy z nowych choćby Violator. Natomiast w latach 80-tych tamtejsza scena wydała całkiem sporo dobrych zespołów, z których na pewno warto wymienić The Mist. Założona w 1985 roku kapela wydała 3 studyjne albumy, ale na Gotverlassen z 95 szkoda bajtów. Pierwszy i najlepszy w dyskografii album to Phantasmagoria z 1989 roku, czyli ukazała się tego samego roku, co Beneath the Remains Sepy. I nie wspominam o tym bez powodu, bo oba albumy łączy podobne podejście do thrashowej materii. W dziele The Mist także uświadczymy riffowych nawałnic, frapujących zagrywek gitarowych i złożonych kompozycji. Zespół założony przez znanego w pewnych kręgach Vladimira Korga nie miał do usług Scotta Burnsa, ale dzięki temu album brzmi oldschoolowo, a przy tym nie jest rachityczny i płaski.
Kompozycje to petardy, począwszy od Flying Saucers in the Sky z ciekawym breakiem w środku utworu, przez kroczący Smiles, Tears and Chaos, obfitujące w znakomite partie solowe gitar Like a Bad Song po wieńczący Phantasmagorię Faces of Glass. Thrashowy absolut.




Dwa lata później wychodzi drugi album grupy, The Hangman's Tree. To pozycja już bardziej zróżnicowania, choć napierdolu nie brakuje jak choćby w Peter Pan Against the World czy najlepszym na płycie The Hell Where Angels Live. Jednak inne kompozycje mienią się różnymi klimatami. Leave Me Alone poza riffem, który zostanie użyty później w jednym z utworów Korzus na Mass Illusion, zawiera wkręcający się w głowę niepokojący motyw melodyjny. Broken Toys zachwyca partiami gitary akustycznej, a Scarecrow to udany hołd złożony brytyjskiej Żelaznej Dziewicy. Na deser cover pewnej mało znanej formacji thrashowej Psychic Possessor, która ma jeden z najgorszych w historii coverów na fajnym swoją drogą albumie Toxin Diffusion.




Panowie jeszcze potem wydali Epkę i Gotverlassen, ale były to już średniej jakości wydawnictwa.
Ryszard pisze:
7 mies. temu
Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha

Wróć do „Dyskusje muzyczne”