"Only Death is Real"
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 11361
Rejestracja: 3 lata temu

The Chasm

Post yog » 2 lata temu

Obrazek

Obrazek

The Chasm to przypuszczalnie najważniejszy zespół meksykańskiego death metalu, założony w 1992 roku przez Daniela Corchado po jego odejściu z Cenotaph, innej wielce znaczącej kapeli tamtejszej sceny. Od tego czasu wspiera go na perkusji niejaki Antonio Leon, a na większości płyt zespołu na gitary pojedynkował się z Corchado niejaki Julio Viterbo z potężnego Shub Niggurath, jednak niestety kilka lat temu opuścił zespół, a z logo kapeli zniknęła czaszka. Daniel Corchado to oczywiście ten sam, co zaśpiewał i zagrał na Diabolical Conquest Incantation i - co warto zaznaczyć - olał Incantation z powodu The Chasm. Jakoś od końca lat 90. kapela rezyduje w Chicago.

Grupa gra mocno zorientowany na ciągłe gonitwy gitar death metal ze śladową ilością wokalu, który zwykle pojawia się w postaci głębokiego growlu z odległego i zapomnianego wymiaru. Jeśli chodzi o atmosferę - ta w The Chasm odgrywa rolę kluczową i za sprawą absolutnie odjechanego riffowania kreuje coś na miarę wielkiego triumfu zrodzonego z porażki. Trudno to wytłumaczyć, bo żadna inna kapela czegoś takiego tematycznie chyba nie uprawia (może pierwszy Sigh jest nieco podobny pod tym względem). Znakiem charakterystycznym kapeli jest również rozbudowana, przepływająca struktura (długich) utworów i tempa z przewagą średnich, monumentalne marsze chwały zwyciężonych i - podkreślę jeszcze raz - absurdalnie dojebane gitary.



Moje ulubione albumy to Conjuration of the Spectral Empire, The Spell of Retribution i Farseeing the Paranormal Abysm.

Najgorszy jest moim zdaniem debiut, dwójka znacznie lepsza, a od Deathcult for Eternity: The Triumph z 1995 roku zaczyna się już faktyczne chasmowanie na wielką skalę. Na Procession to the Infraworld zespół całkowicie definiuje własny, niepowtarzalny styl i dopierdala 4 arcydzieła w ciągu dekady. Choć od czasu powalającego Farseeing the Paranormal Abysm minęło aż 8 lat, to mam nadzieję, że Corchado nie zatracił swojej iskry geniuszu i nowy album wyląduje w moim tegorocznym TOP1 - że Farseeing... jest w piątce ostatniej dekady to nie mam wątpliwości.



Dyskografia:
1993 - Awaiting the Day of Liberation [demo]
1994 - Procreation of the Inner Temple
1995 - From the Lost Years...
1998 - Deathcult for Eternity: The Triumph
1999 - Promotional CD 1999 [demo]
2000 - Procession to the Infraworld
2001 - Reaching the Veil of Death [EP]
2002 - Conjuration of the Spectral Empire
2004 - The Spell of Retribution
2009 - Farseeing the Paranormal Abysm
2016 - Covers 2004 [EP]
2017 - A Conscious Creation from the Isolated Domain - Phase I




Skład:
Daniel Corchado - Bass, Guitars, Vocals (1992-present) Acerus, Magnum Itiner Interius, ex-Damned Cross, ex-Cenotaph, ex-Incantation, ex-Obeisance, ex-Metalucifer (live)
Antonio León - Drums (1992-present) Ancient Gods, Heavens Decay, Thy Only Forgotten, ex-Hellnomorf, ex-Obeisance, ex-The Suffering, ex-Question of Madness (live)
Tim Pearson - Bass (2018-present) DeathCult, Relentless, ex-Scythe, ex-Mordrid
Jonas Torres - Guitars (lead) (2018-present)
▼ Byli muzycy
Luis Martinez - Bass (1992-1994) Serpens Aeon, ex-Hellnomorf, ex-In Memorium
Erick Diaz - Guitars (1992-1993, 1995-1997) ex-Serpens Aeon
Rodolfo Riveron - Bass (1994) ex-Cenotaph, ex-Sindios, ex-Sol Negro
Luis Antonio Ramos - Guitars (1994) ex-Denial
Roberto Valle - Bass (1999) Thy Only Forgotten, ex-Acerus
Julio Viterbo - Bass, Guitars (1999-?) Cenotaph, Heavens Decay, Shub Niggurath, ex-Tormentor, ex-Acerus, ex-Obeisance, ex-Question of Madness (live)
Alfonso Polo - Bass (2000-2003) Oblivion Worship, Question of Madness, ex-Angeles del Infierno, ex-Glacier (live), ex-Satan's Hallow, ex-Allusion, ex-Devil in Disguise
▼ Muzycy koncertowi
George Velaetis - Bass (2003-2006) Darkness Eternal, ex-Grind, ex-RMC
Roberto Lizarraga - Bass (2004-2007) Infinitum Obscure, ex-As Light Fades, ex-Mortem Christ, ex-Omision, ex-The Suffering, ex-Incantation (live), ex-Mordskog
Na 22 września 2017 roku The Chasm zapowiada nową, tym razem całkiem instrumentalną płytę. Będzie się ona nazywać:

A Conscious Creation from the Isolated Domain - Phase 1
(A wordless 4 part Introspect Aural Voyage)
Chapter #10 (Full Length #8)

Daniel Corchado: Guitars, Bass, FX
Antonio Leon: Battery

Compact Disc (Jewel case) Release Date: September 22nd, 2017
Digital Release Date: TBA
Vinyl Release Date: TBA
via Luxinframundis Productions.
(Self Recorded, Self Produced, Self Released, 100% DIY)

11 Tracks, Aprox. Running Time: 1hr, 6 min.
Tracklista:
Chapter I: Revisiting The Temple
CC I
CC II
CC III
Chapter II: Crater (Abysm of Decomposed Dreams)
CC IV
CC V
CC VI
Chapter III: Mind Domain Substance Layer
CC VII
CC VIII
CC IX
Chapter IV: Emergence of a New Notion/Obsessive Cognition
CC X
CC XI
Obrazek
MA: https://www.metal-archives.com/bands/The_Chasm/410
BC: https://luxinframundisproductions.bandcamp.com/music
BC: https://the-chasm.bandcamp.com/music
Destroy their modern metal and bang your fucking head

Tagi:
Rattlehead
Moderator globalny
Posty: 142
Rejestracja: 3 lata temu

Post Rattlehead » 2 lata temu

Jeden z moich faworytów jeśli chodzi o deathmetalową scenę. Uwielbiam The Chasm, grają taki tajemniczo - okultystyczny death metal z elementami charakterystycznymi dla kapel z południowej i środkowej ameryki. Ma ta załoga to "coś" w sobie.

Album instrumentalny może być bardzo ciekawy gdyż w mojej opinii właśnie kawałki instrumentalne to specialite de la maison z kuchni The Chasm. Fantastyczne, rozbudowane, pełne klimat, ekspresji i specyficznej epickości są te instrumentalne wałki meksykańców. Taki Deathcult Arrival albo Spectral Sons of the Mitclan to ciosy niesamowite - potężne kawałki. Czekam na ten album z wypiekami na ryju.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 11361
Rejestracja: 3 lata temu

Post yog » 2 lata temu

Rattlehead pisze:
2 lata temu
Taki Deathcult Arrival albo Spectral Sons of the Mitclan to ciosy niesamowite - potężne kawałki. Czekam na ten album z wypiekami na ryju.
Nooo Deathcult Arrival to robi taki wstęp do Conjuration, że aż głupio liczyć na coś więcej na płycie po takim powitaniu :D Na ostatniej płytce z połowa kawałków to były instrumentale i jakoś w przypadku tej kapeli mnie nie przeraża perspektywa 66 minut bez wokalu, chociaż lubię nawet takie ot growle dla smaku raz na jakiś czas UGHem zarzucą, a takie teoretycznie mogą być skoro album "wordless" :P
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Rattlehead
Moderator globalny
Posty: 142
Rejestracja: 3 lata temu

Post Rattlehead » 2 lata temu

yog pisze:
2 lata temu
Rattlehead pisze:
2 lata temu
Taki Deathcult Arrival albo Spectral Sons of the Mitclan to ciosy niesamowite - potężne kawałki. Czekam na ten album z wypiekami na ryju.
Nooo Deathcult Arrival to robi taki wstęp do Conjuration, że aż głupio liczyć na coś więcej na płycie po takim powitaniu :D Na ostatniej płytce z połowa kawałków to były instrumentale i jakoś w przypadku tej kapeli mnie nie przeraża perspektywa 66 minut bez wokalu, chociaż lubię nawet takie ot growle dla smaku raz na jakiś czas UGHem zarzucą, a takie teoretycznie mogą być skoro album "wordless" :P
Naprawdę jestem ciekaw jak to będzie wyglądało w całości. Nie martwię się o samą muzyczną zawartość bo kapela poniżej wysokiego poziomu nie schodzi, ciekaw jestem struktury albumy, właśnie tego czy będą jakieś wokalizy nawet bez słów itp. W każdym razie płytę kupuję na pewno.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 11361
Rejestracja: 3 lata temu

Post yog » 2 lata temu

Nowy album The Chasm - Conscious Creation from the Isolated Domain - Phase I jest już dostępny dla zainteresowanych. Dystrybucja na rynku europejskim jest cały czas ogarniana, póki co zaklepane jest niejakie Vic Records i tam płyty mają być w ciągu 10 dni.

Sam krążek nie zawiera śladu wokalu, brzmi w 100% jak The Chasm, tylko mnie nieco przetriggerowana perka boli. Leci 4 raz i jestem zadowolony.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 11361
Rejestracja: 3 lata temu

Post yog » 2 lata temu

Album jest już dostępny w całości na bandcampie:

Destroy their modern metal and bang your fucking head
deathwhore
Tormentor
Posty: 2901
Rejestracja: 3 lata temu

Post deathwhore » 2 lata temu

Moja dziewczyna się ostatnio tym mocno jara, a ja mam dwie płyty i jakoś się mocno nie podniecam. Niby ok, ale trochę za melodyjne. Do Shub Niggurath nie mają podejścia.
Nebiros pisze:
2 mies. temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 11361
Rejestracja: 3 lata temu

Post yog » 2 lata temu

No ja takim Farseeing the Paranormal Abysm jak już mi zaskoczyło to się jarałem jak tybetański mnich na proteście i dziś to jedna z moich ulubionych kapel deathowych. Tylko ten ich death jest zupełnie inny, niż u innych, dużo wolniejszy, prawie ślamazarny, jednak te riffy w sobie tyle emocji niosą i są absolutnie piękne, przy czym pozostają obskurne, podziemne, a ich geniusz niedostępny dla przeciętnego ucha. Im więcej słucham, tym bardziej lubię każda ich wydawnictwo, bo jest to podróż w zupełnie inne wymiary, niż reszta muzyki. Shub Niggurath zajebisty, ale The Chasm to jak dla mnie liga sama dla siebie tylko :P

A tak z ciekawości, jakie masz płyty? :P Może pierwsze, najchujowsze w ich dorobku? Diabolical Conquest lubisz? :P
Destroy their modern metal and bang your fucking head
deathwhore
Tormentor
Posty: 2901
Rejestracja: 3 lata temu

Post deathwhore » 2 lata temu

Tę z 2004 i z 2009. To nie to, że złe, ale kiedyś tam się doszukiwałem właśnie niesamowitego geniuszu, mroku i w ogóle cudów, a w końcu doszedłem do wniosku, że po prostu niepotrzebnie rozwlekają to wszystko i kończy się trochę przerostem formy nad treścią. Ale może posłucham znów, bo kilka lat nie włączałem.
Nebiros pisze:
2 mies. temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 11361
Rejestracja: 3 lata temu

Post yog » 2 lata temu

a nie no, to wyjebane strzały oba, coś ci się poprzestawiało :P
Destroy their modern metal and bang your fucking head
deathwhore
Tormentor
Posty: 2901
Rejestracja: 3 lata temu

Post deathwhore » 2 lata temu

Po wczorajszej krótkiej dyskusji na ten temat z Yogiem i moją konkubiną, postanowiłem odświeżyć sobie te płyty. Na razie jadę Spell of Retribution. Słucham głośno i na słuchawkach, pomijając to, że piszę, to mocno się skupiam na tym co leci. Ta muzyka faktycznie tego wymaga. Bardzo dużo fajnych rzeczy dzieje się na gitarach. Chociaż jednak trochę za mocno melodyjne. Nawet te riff grane w taki sposób, który normalnie mnie wkurwia tutaj są zaaranżowane w ciekawy sposób.
Nebiros pisze:
2 mies. temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 2907
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

Post Vexatus » 2 lata temu

Nie znam dokonań tego zespołu. Dużo straciłem? :)
Vexatus - moje słuchowiska dla ludzi głuchych. Czacha dymi - mój blog.
Przyszła pora na Grindcore'a >>> 地獄 >>> Work in progress...
Jestem uczulony na pierdolenie głupot!!!
Awatar użytkownika
Nucleator
Moderator globalny
Posty: 1510
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: ŁDZ/Bełchatów

Post Nucleator » 2 lata temu

Nowa płyta niestety obsysa, ALE tylko na tle pozostałych wydawnictw The Chasm. Problem z tego typu zespołami polega na tym, że ciężko jest uargumentować, czemu ta płyta kopie dupsko, a ta nie, bo muzyka od tych gości to po prostu przeżycie i jego werdykt zależy w sumie tylko od percepcji słuchającego. Dlatego np. nie potrafię i nie chcę się zgodzić z @yogiem, że debiut jest najgorszy, bo mnie po prostu rozłożył. Jak słucham The Lonely Walker (My Pride and My Wrath), tak od 1:51 i tych pięknych solówek, to jakaś część mnie zamiera - czyste piękno. Deathcult mi tak dobrze nie wszedł, ale już Procession To The Infraworld to jazda na całego - album pełen znakomitych partii gitarowych. The Scars of My Journey, Cosmic Landscapes of Sorrow czy At the Edge of Nebula Mortis są pełnie orających korę mózgową motywów. Dwa następne to podtrzymanie wysokiego poziomu The Chasm, choć trzeba się osłuchać z nimi - jak ktoś słucha tylko Hehemotha, to odpadnie od razu i nie wróci. Tylko szkoda, że to A Conscious to już spadek formy... chociaż z The Chasm to kto wie, może mi się odmieni jak z Farseeing?

@Vexatus straciłeś sporo, warto nadrobić. Tych wszystkich patentów i motywów w twórczości Meksykanów jest tak wiele, że latami je można odkrywać.
Ryszard pisze:
rok temu
Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 11361
Rejestracja: 3 lata temu

Post yog » 2 lata temu

Ja chyba z Farseeing... przeszedłem na debiut od razu i nie byłem gotowy na taką zmianę :P Wiele lat tego albumu nie słuchałem, spróbuję sobie skoro tak chwalisz. Nowej płyty może z 5 razy słuchałem i póki co się wstrzymam z osądami, ale nie ukrywam, że podoba mi się mniej niż 3-4 wcześniejsze (wokalu jednak nieco brakuje).

Co do meritum, że słuchanie The Chasm to przeżycie - pełna zgoda, tak jest.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 11361
Rejestracja: 3 lata temu

Post yog » 2 lata temu

Nowa płytka wyjdzie jednak w Europie, bo się przesyłka z płytami zagubiła po drodze :D Będzie 500 sztuk w Vic Records, co da około 1.5 tysiąca wytłoczonych sztuk ogółem.
► Pokaż
Destroy their modern metal and bang your fucking head
deathwhore
Tormentor
Posty: 2901
Rejestracja: 3 lata temu

Post deathwhore » rok temu

A ja zamiast słuchać Kriegsmaschine, Behemoth czy innych gorących nowości nad którymi się debatuje, włączyłem sobie The Chasm - Spell of Retribution. No i dochodzę do wniosku, że tam najlepiej połączyli zawijasy gitarowe, które ładnie opowiadają swoje historie, z konkretną metalową jazdą. Później trochę już przedobrzyli. Ale wolę słuchać tego niż tych nowych natchnionych i inteligentnych black metali, gdzie od jakiegoś czasu wszystko wszystko zlewa mi się w jeden potok, a nowatorskie rozwiązania robią się już tak przewidywalne, że nie chce mi się tego włączać. Wiem, że to kompletnie inna muzyka, ale znajduję gdzieś wspólny mianownik.

A odnośnie posta założycielskiego - The Chasm ciężko nazwać najważniejszym meksykańskim death metalem, bo jednak do statusu Shub Niggurath czy Toxodeath to im brakuje. Przy czym akurat Toxodeath średnio lubię, ale tak obiektywnie ciężko nie uznać ich pozycji.
Nebiros pisze:
2 mies. temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 11361
Rejestracja: 3 lata temu

Post yog » rok temu

No nie wiem, kłócił się nie będę, mi się zdaje Shub Niggurath totalnie zapomniany, chyba się z forum o istnieniu takiej kapeli dowiedziałem (no i po The Kinglike Celebration to raczej nic sensownego nie nagrali), a Toxodeth to w ogóle całkiem niedawno jakoś się na moim radarze pojawił i w życiu nie słyszałem. No, ale jak ich Wild Rags wydawało to pewnie jakiś kult w chuj.

Dla mnie to ta poniekąd przewidywalność, jak mówisz, jest w niektórych przypadkach plusem, znaczy się, ta płynność mi bardzo odpowiada i nie tęsknię na Farseeing the Paranormal Abysm za większym przyjebaniem, choć Spell of Retribution uważam za 3 najlepsze ich płyty (obok wcześniejszej i późniejszej). Dobre, pływające gitary są zwykle nieco oczywiste, czy może bardziej niezaskakujące, bo w ciągłych progresjach riffów zaskakiwanie się do budowania atmosfery zbytnio nie nadaje, a przynajmniej nie do marszowych pochodów The Chasm ;) Innym takim przykładem "niezaskakiwania" jest dla mnie Destroyer 666.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
deathwhore
Tormentor
Posty: 2901
Rejestracja: 3 lata temu

Post deathwhore » rok temu

Wiesz, ja Cię lubię, ale pisanie o Shub Niggurath per "zapomniany" to trochę ręce mi opadają. Wiesz, miałem w pracy takiego kolegę, wielkiego fana NIghtwish. Coś opowiadał o nowatorstwie tej grupy, że pierwsza, która łączyła muzykę symfoniczną z metalem. Gdy wspomniałem o Therion czy o tym, że Celtic Frost wprowadzał elementy symfoniczne do swojej muzyki już w 1987 roku, więc to nowatorstwo jest średnie, zostałem brutalnie zaatakowany, żebym rozmawiał o normalnych kapelach, a nie o nieudacznikach o których słyszało 5 osób na krzyż i którzy z piwnicy nie wyszli.

Może nasze postrzeganie jest trochę inne, bo jeżeli chodzi o metal to bardzo szybko wsiąkłem w death grany po staremu i Shub Niggurath zaraz ktoś podrzucił jako podstawę takiej muzyki i jedną z ważniejszych kapel nie tylko w skali Meksyku, ale całego death metalu. Dla mnie twierdzenia o tym, że to zapomniane, nie mieszczą się w głowie.

To nie o The Chasm pisałem mówiąc o banalnych rozwiązaniach. U nich właśnie udaje się tego uniknąć.
Nebiros pisze:
2 mies. temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 11361
Rejestracja: 3 lata temu

Post yog » rok temu

Totalnie przegapiłem Twój post jakimś sposobem.

Myślę, że w stolicy może łatwiej było na taki Shub Niggurath trafić choćby z powodu większej ilości słuchaczy wszelakiej muzy, z których choćby pojedynczy, jeśli to wyłowił, dał znać reszcie. W internetach, wydaje mi się (jestem przekonany), pustka była te 15 lat temu i nawet jak widzę, że ktoś The Chasm zna i ceni, podpytuję często czy ten Shub Niggurath też lubi i wielką pamięcią się nie cieszą, mam wrażenie. Dopiero teraz się takie rzeczy zmieniają w dobie autosugestii youtubowych i list na RYM.

The Chasm jednak coś tam o sobie regularnie przypominał i to wyjebanymi pod sufit albumami, jeden za drugim, a epizod Corchado w Incantation też przysporzył im z pewnością fanów (moim zdaniem Diabolical Conquest to najlepsze Incantation). Płyt z lat 90 w nakładzie po 500 sztuk prawie nikt nie pamiętał długi czas (prócz ich właścicieli). Przykładowo na discogs The Kinglike Celebration deklaruje posiadanie całe 317 osób, biorąc pod uwagę wszystkie wydania... ale The Chasm w sumie podobnie, ale ilość płyt nieco większa ;)

Co do banalności - a, ok, bo w sumie to The Chasm raczej wymaga osłuchania się z tym, zanim się to ostro wkręca, jak już rozumiesz, gdzie całość zmierza i zaczynasz dopiero ogarniać, co tam się w istocie odpierdala. Choć riffy bardzo płynnie przechodzą i może niekoniecznie zaskakująco, to całość, koncepcyjnie, jest kurewsko zagmatwana, ale odpłaca za poświęcony czas, oj odpłaca.

Odpaliłem sobie "do snu" Procession to the Infraworld. Półtorej godziny później leci teraz następny, Conjuration of the Spectral Empire. Mam taki mały problem z tym, że o ile mi się The Chasm niemożliwie podoba, to z każdym odsłuchem moja miłość jeszcze wzrasta.

Chujnia, że ten nowy bez wokali, bo wiele ich tu nie ma i nie potrzeba, ale te, co są na poprzednich płytach - masakra.

Włączę zaraz The Spell of Retribution.

Najlepsza deathmetalowa kapela ostatnich 20 lat.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Rattlehead
Moderator globalny
Posty: 142
Rejestracja: 3 lata temu

Post Rattlehead » rok temu

Słucham sobie właśnie ostatniego krążka i sam nie wierzę co tu się wyprawia. Ten Corchado to jednak geniusz jest. Świetne kompozycje, piękne riffy, raz krótkie i ostre jak brzytwa a raz długie pasaże które sprawiają że muzyka płynie strumieniem dźwięków. Gitary pracują tworząc ten specyficzny klimat którym The Chasm od lat zachwyca.

Doskonała płyta, może trochę za długa o jakieś 10-15 minut jak na album instrumentalny, ewentualnie gdyby dorzucić wokal ,to byłoby arcydzieło. Kolejny as w portfolio Meksykanów.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 11361
Rejestracja: 3 lata temu

Post yog » rok temu

Wygląda na to, że po zakończonej właśnie, udanej trasie po USA, The Chasm wraca do koncertowania i planuje odwiedzić w 2019 roku Europę. Jaram się :)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
HUMAN
Tormentor
Posty: 952
Rejestracja: 3 lata temu

Post HUMAN » miesiąc temu

.......może w tym roku.....
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 11361
Rejestracja: 3 lata temu

Post yog » miesiąc temu

Taaa, miejmy nadzieję, bo jak na fejsbuku mi się czasem przewija, to sprawiają wrażenie bardzo zadowolonych z powrotu do koncertowania, więc chęci chyba są. Tutaj gig sprzed pół roku:

Destroy their modern metal and bang your fucking head

Wróć do „Death Metal”