"Only Death is Real"
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2421
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

Chapel of Disease

#1

Post TITELITURY » 2 lata temu

Obrazek
"O take death metale walczyłem !" zakrzyknąłby Wałęsa, gdyby zamiast polityką, zajmował się ciężkim łomotem. I pewnie równie szparko jak przez płot, wskakiwałby kartoflarzom z Chapel of Disease na scenę. To jest zespół, który w zasadzie ma moim zdaniem tylko jedną wadę: jego członasy są tak kurewskimi lewakami, że aż szkoda gadać. Pewnie graliby u Owsika, ale że to kraina kartofli, nie Polska, pojawiają się na jakichś "nazi fuck - off" festiwalach i innych tego typu gównach, gdzie obdarzają brudną publikę swoją niepoślednią muzyką.

A niepośledniość ta polega na tak świetnym wyczuciu "old schoolu", że podczas odsłuchu nasienie samo, instynktownie, z jąder przedostaje się do kanału limfatycznego, stamtąd do krwiobiegu i omijając ucho środkowe oraz młoteczek, wypływa z ucha, plamiąc koloratkę. "Homage a oldschool" na pierwszej płycie z jednym kawałkiem, którego poczatkowy riff jest hołdem złożonym Sarcofago, ale nich Was to nie zmyli, jeśliście jeszcze tych Kartoflarzy nie zły-szeli. Bo na drugim krążku już inną drogą idą, oj inną. Już nie zabawa w oldskoool sama w sobie, tutaj staromodny deathmetal staje się punktem wyjścia dla zabawy dźwiękami, a panowie Germanowie pokazują, że po różnych gatunkach metalu poruszają się z taką swobodą, że aż ciary mnie przechodzą, kiedy słucham jak bawią się muzyką, mieszając thrash z rasowym deathem, by potem przejść do doomowo wolnych temp.

Obie wydane przez nich płyty, to deathmetalowy geniusz i za każdym razem czerpię w chuj radochy, gdy któraś z nich zakręci się w moim odtwarzaczu, tak jak dzieje się to teraz, kiedy postanowiłem zrobić sobie wieczorek z ChoD i piwem, co było sumptem do założenia tego tematu. Jeśli jest tu jakaś pierdoła, która twierdzi, że "death metal umarł", to oprócz tego, że serdeczny chuj jej w dupę, to jeszcze radzę poznać tfurczośc tych amatorów sałatki ziemniaczanej.

Obrazek
Skład:
Christian Krieger - Bass ex-Grabnebelfürsten
David Dankert - Drums ex-Infernäl Death, ex-Beyond (live)
Cedric Teubl - Guitars ex-Infernäl Death, ex-Beyond (live), ex-Disörder
Laurent Teubl - Vocals, Guitars ex-Infernäl Death

Dyskografia:
2012 - Death Evoked [demo]
2012 - Chapel of a Lifeless Cult [split]
2012 - Summoning Black Gods
2015 - The Mysterious Ways of Repetitive Art
2018 - ...and as We Have Seen the Storm, We Have Embraced the Eye



MA: https://www.metal-archives.com/bands/Ch ... 3540344863
BC: https://fda-records.bandcamp.com/music
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.

Tagi:
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10396
Rejestracja: 2 lata temu

#2

Post yog » 10 mies. temu

Nowy, ugrzeczniony i wyładniony Chapel of Disease:



Jakoś z tego psychodeliczno-grobowego klimatu się to zamieniło w ciut nie muzyczkę dla fanów horrorów, jak jakie Tribulation. Ale w sumie też mi się - na ile pamiętam - dużo bardziej debiut Chapel of Disease podobał, bo już na The Mysterious Ways of Repetitive Art to jest jednak, choćby i hipnotyzujące, ale typiarskie kapturnicze przynudzanie jakimiś pseudo-mantrycznymi motywami.

Trzeci album Chapel of Disease, ...and as We Have Seen the Storm, We Have Embraced the Eye, wychodzi 23 października 2018 roku nakładem Ván Records.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
deathwhore
Tormentor
Posty: 2489
Rejestracja: 2 lata temu

#3

Post deathwhore » 10 mies. temu

No ładne, no gładkie. Pod obecne mody w ciężkim graniu skrojone. Pewnie nawet nie koniunkturalnie, tylko oni tak może lubią, może istotnie takie rzeczy ich fascynują, ale ja czuję przesyt.
Oblech
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2421
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

#4

Post TITELITURY » 10 mies. temu

Akurat powiedziałbym, że pod modę skrojone są te wszystkie portalopodobne gruzy oraz "war metale" z deathowym zacięciem. Gruz teraz w cenie, a gruz mi koło chuja lata, więc ten "mrocznie" brzmiący kawałek podszedł mi bardzo. Gdybym był złośliwy, powiedziałbym " a idźcie sobie posłuchać tego waszego Archgoata", ponieważ jednak nie jestem, nie powiem takich rzeczy. Zniesmaczyło mnie jednak porównanie z Tribulation, chyba że mowa o pierwszym krążku. ChoD, to jedna z tych kapel, które myślą nad tym, co robią i stawiają nacisk na klimat. Stąd pewnie rozbieżność w opiniach. I to, że na forum chociażby takie Venenum przechodzi właściwie bez echa, za to o Aborted najebane wpisów jak do księgi kondolendyjnej po pogrzrbie papieża. Kawalątek tu zaprezentowany sugeruje kolejny strzał z kalibru poprzedniej płyty, co mi w zupełności wystarcza nawet do zakupu jej w ciemno.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
deathwhore
Tormentor
Posty: 2489
Rejestracja: 2 lata temu

#5

Post deathwhore » 10 mies. temu

Tak, porównanie z Venenum jest bardzo dobre, bo ci też, po znakomitym minialbumie poszli w takie rozwodnione pierdololo. Jak Necrovation w 2012 roku tak wykręcało to byłem zachwycony i broniłem przed złośnikami, że to dobre i ciekawe, no ale Panie, kiedy to było.
Oblech
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10396
Rejestracja: 2 lata temu

#6

Post yog » 10 mies. temu

TITELITURY pisze:
10 mies. temu
Zniesmaczyło mnie jednak porównanie z Tribulation, chyba że mowa o pierwszym krążku.
Brzmi jak płyta, którą by Tribulation nagrało między debiutem, a dwójką.

Nie wiem, jak sobie można wmawiać, że ten cały The Mysterious Ways of Repetive Art to nie jest koniunkturalne granie, wydano to dokładnie w momencie największego hajpu na kapturnictwo, który szczęśliwie od tego czasu zelżał, jak już Acherontasy i ktoś tam jeszcze powydawały oświadczenia, że jebać pseudo-rytualistów. Czytając te manifesty miałem przed oczami akurat drugi Chapel of Disease i jakieś Nightbringery, puste na maksa rytualne para-hipnozy ;)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Belzebóbr
Tormentor
Posty: 731
Rejestracja: rok temu

#7

Post Belzebóbr » 10 mies. temu

TITELITURY pisze:
10 mies. temu
I to, że na forum chociażby takie Venenum przechodzi właściwie bez echa, za to o Aborted najebane wpisów jak do księgi kondolendyjnej po pogrzrbie papieża.
O nie masz racji, Bzdetobóbr jarał się Veneum w zeszłym roku (nawet bodajże głos oddałem w płytach 2017), nikt jednak chyba nie podłapał myśląc, że pierdoli głupoty.

A powyższy kawałek bardzo fajny, i bardzo bardzo czekam. Dla takich kompozycji otrzepię się z gruzu.
Ostatnio zmieniony 04 paź 2018, 19:18 przez Belzebóbr, łącznie zmieniany 1 raz.
I don't wanna be buried in a pet sematary
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10396
Rejestracja: 2 lata temu

#8

Post yog » 10 mies. temu

Przecież z Venenum się chyba każdy zdążył zapoznać, a że imo kapela na parę odsłuchów i zapomnienie, to już inna kwestia :P
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2421
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

#9

Post TITELITURY » 10 mies. temu

Sam jesteś na kilka odsłuchów i zapomnienie ! Nie wiem, jak tam z tą "modą na kapturnictwo" jest, ale wydaje mi się, że wymyślili to sobie gostkowie z Acherontas po to, żeby ją odrzucić i być bardziej true, bo od Vamahary nagrywają nieprzerwanie nudne, trzecioligowe popyliny. A przynajmniej nas ta moda ominęła. Między Odrą, a Bugiem wciąż króluje "Bestial Raids worship", a co drugi słuchacz metalu chodzi łysy i ma na nosie przeciwsłoneczne okulary bez względu na pogodę. Nie wiem jak tam się słyszy ten drugi krążek ChoD, ale z pewnością nie jest to do bujania się w kapturze; chyba Ci utkwiły w pamięci intro i te akustyczne motywy, które w większości utworów są klamrą spinającą całość, występując na początku i końcu każdego utworu. A w środku znajduje się ostre death metalowe granie, momentami nawet wybełtane w jedno z thrashem. Oczywiście nie tak ostre jak to, co się dziś popularnie grywa na salonach, ale na pewno nie nadające się do bujania. Ta płyta naturalnie wyewoluowała z pierwszej i została rozbudowana, ale nikt mi nie wmówi, ze stała się przez to jakimś "occult death metalem". Że ma takie elementy, gdzie spokojne plumkanie tworzy klimat, to jeszcze nic nie znaczy, bowiem jest ich zbyt mało i dopełniają całości, zamiast ją tworzyć. Niektórym może tyle wystarczy do zaszufladkowania muzyki tych katroflarzy, ale są w błędzie.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10396
Rejestracja: 2 lata temu

#10

Post yog » 10 mies. temu

Jest to owszem death metal, ale taki właśnie okultystyczno-kawerniany, tylko bardzo lajtowy tak w okultyzmie, jak i gruzowisku, świeczek tam w tej pieczarze co nie miara, a cienie na ścianach tańczą. Nie mówię, że oni tak grali, żeby hajs wielki na tym zbić, może akurat im się to podobało, ale to takie połączenie wszystkiego, co popularne w ekstremie - skrawek kaptura, trochę szwedzkiego skakanka, szczypta kadzideł sprowadzanych z Islandii, a detonacja krypty odbywa się pod okiem ekspertów z Antypodów.

Acherontas trochę jak mówisz, sam siebie pojechał w dużej mierze (po Vamaharze jedna płytka sens miała większy, po "manifeście" obie spoko, przy czym Amarta bdb). Zagnał się sam w kozi róg, ale hajs pewnie na tym przyzwoity zbił ;)

PS. Przesłuchałem sobie właśnie The Mysterious Ways... i jednak podtrzymuję zdanie, że to solidny średniak i nic więcej. Ostatni, 10-minutowy kawałek ...of Repetitive Art się wybija ;)

Pierwsza płytka lepsza, bo się zaczyna wychwalaniem mojej zajebistości. I ogólnie jest bardziej death metal, a nie hipsterstwo :P
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2421
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

#11

Post TITELITURY » 10 mies. temu

Za dużo tam bajerów jak na średniaka. Dla samej heavy metalowej solówki wplecionej w typowe deathmetalowe rytmy w bodajże 4 kawałku, warto posłuchać tej płyty. Średniakiem, to może być Taphos i Behemoth, a to, to jest wybitny death metal, o.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1003
Rejestracja: 2 lata temu

#12

Post pp3088 » 10 mies. temu

Zarzuty o kapturnictwo są jak dla mnie trochę dziwne, no bo przecież to żaden black metal i w dodatku nie ma tu nic z hipsteryzmu. To jest zwyczajny death zagrany z heavy metalowym feelingiem, klasycznometalowymi solówkami wzobgacony momentami doomowaniem i melodiami. Ładne, proste i przyjemne jak to mawiają. Przy tym dość tradycyjne metalowo, bo nie ma tu nic dla hipsterów. Jak już wspomnial Titek oni szybciej zbrandzlują się do Portal lub innego ich klona. Chyba że mówimy o innym desygnatach nazwy hipster, ale z yogiem to nigdy nie wiadomo. Ja też pewnie jestem dla niego hipsterem, no więc...

... mimo że całkiem fajne granie to nie do końca mnie porwało. Tradycyjne heavy metalowe elementy nie pasowały mi do tej mieszanki. Ale szkalować nie zamierzam, bo czuję że to fajne granie.
co popularne w ekstremie - skrawek kaptura, trochę szwedzkiego skakanka, szczypta kadzideł sprowadzanych z Islandii, a detonacja krypty odbywa się pod okiem ekspertów z Antypodów.
Jak dla mnie to obecnie dominują raczej trendy by grać niesamowite gruzowiska i dysonanse w każdym utworze*. Ale fakt, kapturowanie jest modne i moim zdaniem nic dziwnego. Wygląda to bardzo fajnie jak dla mnie, ale zarzuty o kaptury to proszę do Sunn O))) bo oni to zaczęli.

* - nie przeczę OSDM też jest popularny, ale trochę już to przeszło ostatnimi czasy.
TITELITURY pisze: I to, że na forum chociażby takie Venenum przechodzi właściwie bez echa, za to o Aborted najebane wpisów jak do księgi kondolendyjnej po pogrzrbie papieża.
Venenum - 20 odpowiedzi(nie licząc postów koncertowych), a Aborted aż 10. Dane statystyczne niczym z Partii Razem :D
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10396
Rejestracja: 2 lata temu

#13

Post yog » 10 mies. temu

pp3088 pisze: Jak dla mnie to obecnie dominują raczej trendy by grać niesamowite gruzowiska i dysonanse w każdym utworze*. Ale fakt, kapturowanie jest modne i moim zdaniem nic dziwnego. Wygląda to bardzo fajnie jak dla mnie, ale zarzuty o kaptury to proszę do Sunn O))) bo oni to zaczęli.

* - nie przeczę OSDM też jest popularny, ale trochę już to przeszło ostatnimi czasy.
Mi się wydaje, że Chapel of Disease miało wcześniej sporo takiego brzmienia z początków Horrendous, Morbus Chron czy Tribulation, a na dwójce właśnie ciutkę poszli w takie mega-lekkie gruzowanko, jakby wyciągnęli jakąś post-esencję z grotołazów pokroju Funebrarum, łagodząc to granie do granic ;) Ale mało istotne, co mi tam się wydaje, tak co do samej już muzyki i jej oceny to zgadzam się - są tam takie niby heavymetalowe wkrętki, tylko one moim zdaniem niestety przynudzają i w znacznej mierze niewiele wnoszą w dość monotonną bez tego całość.
pp3088 pisze:
10 mies. temu
Ładne, proste i przyjemne jak to mawiają. Przy tym dość tradycyjne metalowo, bo nie ma tu nic dla hipsterów. Jak już wspomnial Titek oni szybciej zbrandzlują się do Portal lub innego ich klona. Chyba że mówimy o innym desygnatach nazwy hipster, ale z yogiem to nigdy nie wiadomo. Ja też pewnie jestem dla niego hipsterem, no więc...
Słuchasz jakichś Deafheaven, Purity Ring i funeral doomów i się jeszcze pytasz, czyś hipster?! Hipsterzy w tym Twoim, słownikowym rozumieniu to raczej od Portal by się odbili szybciutko ;) Dla nich starczy jakieś Zhrine ;)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 1972
Rejestracja: 2 lata temu

#14

Post DiabelskiDom » 10 mies. temu

Dość dawno temu słuchałem The Mysterious Ways of Repetitive Art i w ogóle nie kojarzyłem tego z cavernianym gruzem a tym bardziej z kapturami. Może się okładką zasugerowaliście, czy co? :P Nie bardzo chce mi się to teraz odświeżać, ale w pamięci mam bardzo mocno heavymetalujący death metal, coś jakby Sulphur Aeon zamiast mieszać te dwie rzeczy w jednolitą masę wytrąciło heavy solówki od deathmetalowego rdzenia. Nie to, że to jest podobne do SA, w żadnym wypadku, bardziej chodziło mi o formę w jakiej to koniec końców wyszło.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10396
Rejestracja: 2 lata temu

#15

Post yog » 9 mies. temu

Tym razem Ván Records podzieliło się teledyskiem do Song Of The Gods.



Premiera trzeciego albumu Chapel of Disease, ...And As We Have Seen The Storm, We Have Embraced The Eye - 23 listopada 2018.

Artwork (okładka): Timo Ketola
Ilustracje: Rebecca Waeik
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2421
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

#16

Post TITELITURY » 9 mies. temu

No jeśli tam słyszysz "kapturnictwo", to chyba czas odwiedzić laryngologa i to bez ohyby ! Kozak kawałek. Jeszcze tylko ta płyta i Svartidaudi jest przeze mnie oczekiwana.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10396
Rejestracja: 2 lata temu

#17

Post yog » 9 mies. temu

No tutaj jakiegoś strasznego kapturnictwa nie ma, ale też jest grane to, co akurat popularne na rynku, moim zdaniem. Tego samego dnia wychodzi nowe Obliteration, które skasuje ten Chapel of Disease bezlitośnie :)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10396
Rejestracja: 2 lata temu

#18

Post yog » 9 mies. temu

Tutaj sobie można całego 3-ciego albumu Chapel of Disease - ...And As We Have Seen The Storm, We Have Embraced The Eye posłuchać, na dwa dni przed premierą:

http://www.invisibleoranges.com/chapel- ... -premiere/

PS. Pierwszy track to jakieś jebane Dire Straits death metalu, a ja Dire Straits nienawidzę.

Rozumiem, jeśli się komuś to będzie podobało, bo sam lubię melodyjne death metale, ale tutaj to te melodie są jak wzięte z jakiegoś country czasem. Death of the Gods to już całkiem riff godny jakiego pop-rocka ;) Wolę w takim graniu nowe Tribulation :P
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2421
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

#19

Post TITELITURY » 9 mies. temu

Melodyjny death metal, to jakieś szwedzkie popyliny pokroju Grave, czy Unleashed. To jest death metal z heavy-, rock-, a nawet jedną bluesową wstawką ( w pierwszym kawałku ). To zasadnicza różnica. ;) Moja kuzynka była strasznym niejadkiem w dzieciństwie, więc żeby zachęcić ją do jedzenia, trzeba było chwytać się różnych sztuczek, np. kroić kanapki na małe kwadraciki i robić z nich ciuchcię oraz wagoniki. Ja tam takich problemów nie muałem i wpierdalałem jak leci, ale podobny problem występuje u mnie w muzyce. Nie przechodzi mi przez uszy heavy metal. Mogę sobie go posłuchać raz na przysłowiowy ruski rok, ale w niewielkiej dawce i szybko się męczę. Jeszcze gorzej jest z rock and rollem. Tego już w ogóle nie trawię. Jakieś Aerosmithy, Led Zepelliny, nie mówiąc o Bieatlesach, to dla mnie rzecz absolutnie niesłuchalna, którą omijam szerokim łukiem. Ale wymieszajcie mi te style z black- lub death metalem, a będę ćwierkał radosny jak skowronek. I pewnie dlatego tak bardzo podoba mi się Slaegt i właśnie ChoD. Paradoksalnie, na nowej płycie kartoflarzy czysty death metal wydaje mi się najmniej ciekawy. Gdy jednak zaczynają zbaczać w inne rejony, robi się z tego zajebista, nastrojowa muzyka. Momentami może tego rocka i heavy za dużo i wolałbym jednak więcej pierdolnięcia jak na poprzednich płytach, ale i tak balans pomiędzy gatunkami nie zostaje moim zdaniem przekroczony i jedno dopełniane jest drugim, tworząc koherentną całość. Mimo wszystko jednak całokształt podoba mi się odrobinę mniej od poprzedniej płyty, znacznie cięższej i chyba jednak bardziej zróżnicowanej stylistycznie, ponieważ jak już wspomniałem, słyszę tam i dwath, i thrash, a nawet doom. Tu mamy tylko death uzupełniony wycieczkami w stronę lżejszych gatunków. Nie zmienia to jednak dla mnie faktu ,że otrzymałem kolejną zajebistą płytę i będę się nią cieszył bardzo. "Me gusta" jak to się mówi.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10396
Rejestracja: 2 lata temu

#20

Post yog » 9 mies. temu

No ja to ledwo dałem radę do końca, szczerze mówiąc i wielokrotnie uśmiechałem się pod nosem z lekkiego zażenowania. Próbują grać jak Tribulation czy Horrendous, tylko gdzie tamte kapele jadą szacowny prog rock, to Chapel of Disease leci prostackim Dire Straits i tego typu muzyczką dla każdego. Dla mnie się to średnio kupy trzyma, a jeszcze gorzej utrzymuje moje zainteresowanie. O ile debiut mi się podoba, a dwójka ma fajne momenty, to tutaj nie znalazłem nic dla siebie.

Nie wiem, czy z tym melodyjnym Grave to żart (chyba tak, bo to najmniej melodyjna kapela z tych wszystkich Szwedów), ale gwoli wyjaśnienia zaznaczę, że oddzielam melodyjny death metal od tzw. melo-deathu i ani stare Unleashed, ani Grave melodyjnym death metalem nie jest, a tym bardziej nie jest melo-deathem :)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 1972
Rejestracja: 2 lata temu

#21

Post DiabelskiDom » 9 mies. temu

Melo-deathem na pewno nie, ale melodyjnym death metalem już jak najbardziej. Pomijając fakt, że to najbardziej kiepska odnoga skandynawskiego deathu ;)
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10396
Rejestracja: 2 lata temu

#22

Post yog » 9 mies. temu

Grave? Melodyjny death metal? :P Toć to kwintesencja skakanki! Unleashed potem pewnie tak, te ich wikińskie czasy to tak średnio znam, ale na debiucie też jest prawie że 0 melodii ;p Nie zgodzę się, że najbardziej kiepska odnoga, bo Edge of Sanity > większość szwedzkiego deathu ;)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Belzebóbr
Tormentor
Posty: 731
Rejestracja: rok temu

#23

Post Belzebóbr » 8 mies. temu

Tragedia co oni odjebali.
I don't wanna be buried in a pet sematary
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 1972
Rejestracja: 2 lata temu

#24

Post DiabelskiDom » 8 mies. temu

Ja sobie właśnie słucham. Trzeci raz z rzędu leci, aż się sam dziwię jak ładnie weszło. No i pierwsze spostrzeżenie mam takie, że wszyscy, czy to na fejsiku, czy w recenzjach skupiają się na tym, że to jest death metal wymieszany z hard rockiem i że ten hard rock to pół na pół z ichnim death metalem jest tu podany. A ja właśnie w tych nie-deathowych częściach słyszę w chuj heavy metalu, tego najstarszego co prawda, takich Judasów czy Motorhead ale jednak heavy. Mają na tej nowej płycie, głównie w rozwijanych motywach, ciągniętych na końce utworów takie Thin Lizzy czy inne Dire Straits ale ja bym to jak najbardziej zestawił z pierwszymi heavymetalami. Drugie spostrzeżenie - o ile obawiałem się, że to będzie wyglądało tak, że heavy/hard wstępniak, potem deathmetalowe blastowanko i growle a na koniec progowa solówka z dupy a wszystko na zasadzie "potnij i sklej" tak mile się zaskoczyłem, bo tutaj wbrew pozorom wszystko płynnie wynika z wcześniejszego motywu. Nawet w tym pierwszym udostępnionym Song of the Gods, początkowy motyw prowadzący jest przykrywany przez gęstszą perkusję i warkot do mikrofonu, ale cały czas podskórnie pulsuje w obrębie całości. Bardzo pozytywne wrażenie to na mnie zrobiło. No i na koniec muszę powiedzieć tak, że ciężko ten album w sumie do death metalu jakiego wkładać, bo to jest jedna ze składowych i to przeważnie jednolicie wymieszana z pozostałymi, czysto DM fragmentów to tutaj jest jednak mało. Ogółem naprawdę dobry krążek im wyszedł, z pewnością go wyróżnię w jakimś tam podsumowaniu.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
KorgullExterminator
Master Of Reality
Posty: 268
Rejestracja: 2 lata temu

#25

Post KorgullExterminator » 8 mies. temu

Zajebisty zespol. Nadzieja nowego pokolenia. Dobrze ze Szwaby jeszcze maja jakies kapelki, bo Anglia i Francja metalem juz nie stoi.
deathwhore
Tormentor
Posty: 2489
Rejestracja: 2 lata temu

#26

Post deathwhore » 8 mies. temu

Przewałkowałem całą płytę jeszcze trochę i muszę zmienić zdanie, bo zaczęło mi się to podobać. Może bez strasznego szału, ale jest całkiem zacnie. Wolę generalnie prostsze i bezpośrednie granie death metalu, ale to jest nawet zgrabnie złożone do kupy.
Oblech
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10396
Rejestracja: 2 lata temu

#27

Post yog » 8 mies. temu

No, Ty akurat lubisz chujowy rock to nie dziwię się.

Ja się podczas odsłuchu trochę śmiałem, bo wiedziałem, że się tłumy na to nabiorą :) Nie czaisz Horrendusów? Masz tu proste granie dla gawiedzi, stestuj. Oooo szykowne, niebanalne, death metal z hard rockiem, niesamowite!

Chujowe.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 1972
Rejestracja: 2 lata temu

#28

Post DiabelskiDom » 8 mies. temu

Bzdury gadasz, naczytałeś się recek, że tam Dire Straits spółkuje z death metalem na melodyjną modłę, zobaczyłeś poprzednią okładkę z kapturnikami i z założenia jesteś na nie ;) Bardzo ciekawy album, ale jak się go rozpatruje przez pryzmat death metalu to faktycznie może zawieść.
Panzer Division Nightwish
deathwhore
Tormentor
Posty: 2489
Rejestracja: 2 lata temu

#29

Post deathwhore » 8 mies. temu

yog pisze:
8 mies. temu
No, Ty akurat lubisz chujowy rock to nie dziwię się.
Jako fan metalu inspirowanego tym "chujowym rockiem" nie powinieneś mówić tak brzydko.
Oblech
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10396
Rejestracja: 2 lata temu

#30

Post yog » 8 mies. temu

DiabelskiDom pisze:
8 mies. temu
Bzdury gadasz, naczytałeś się recek, że tam Dire Straits spółkuje z death metalem na melodyjną modłę
Chyba pojebało, dawno już recek nie czytam, coby własne zdanie zawsze mieć!!!666 Nikt przede mną o Dire Straits nie wspomniał, albo ja przynajmniej o tym nie wiem!

Dla mnie ten album brzmi, jakby oni sobie przy jego nagrywaniu mieli bekę z przyszłych słuchaczy, którzy sobie pomyślą "umm tak tak, to nie jest zwykły death metal, smakowite" :P
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 1972
Rejestracja: 2 lata temu

#31

Post DiabelskiDom » 8 mies. temu

Tak, bekę z słuchaczy mieli nagrywając płytę, która w założeniu będzie pośmiewiskiem twardogłowych metaluchów, grając tak naprawdę coś, co naturalnie wynika z ich wcześniejszych płyt. To tak jakby stwierdzić, że Morbus Chron nagrał Sweven dla śmiechu. ;)

Ja nie wiem, dla mnie płyta nagrana dla beki brzmiałaby właśnie tak, jak pisałem, że myślałem, że będzie brzmiała ... And as We Have Seen the Storm, We Have Embraced the Eye - posklejane ze sobą klejem do papieru motywy, do blastowanego wygrzewu doczepiona solówka a la Jimi Hendrix a na koniec po wyciszeniu kawałka nagle wchodzi motyw a la Deep Purple, oczywiście po wyciszeniu tylko i wyłącznie dlatego, że nikt by nie potrafił płynnie przejść z jednego motywu do drugiego ;)
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10396
Rejestracja: 2 lata temu

#32

Post yog » 8 mies. temu

Mnie właśnie jako taka totalnie wymieszna mieszanka, że tutaj niby trochę death metal, ale tak na prawdę to lecimy z kawałkiem na rytmie godnym list przebojów końcówki lat 60, śmieszy najbardziej :P Dla mnie to z tego wychodzi trochę takie Black Magick SS na poważnie :P Znaczy ja w tym nie widzę jakiegoś rozwoju strasznego, wytyczania nowych ram, odważnych eksploracji, opowiadania muzyką historii, które taki Morbus Chron czy Horrendous opowiadają. Słyszę tutaj ughostowienie deathmetalu, wyjebanie temuż death metalowi każdego ząbka po kolei, coby nie był już w stanie kąsać. I nie kąsa.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 1972
Rejestracja: 2 lata temu

#33

Post DiabelskiDom » 8 mies. temu

Ale problem w tym, że Ty dalej patrzysz na ten album jako na death metalowy. A to jest największy Twój błąd właśnie, bo ta płyta to jest hard rock/heavy metal dociśnięty do poziomu DM.

Zresztą sam piszesz co następuje:
yog pisze:
8 mies. temu
tutaj niby trochę death metal, ale tak na prawdę to lecimy z kawałkiem na rytmie godnym list przebojów końcówki lat 60
więc to jednak nie hard&heavy dosypali do deathu, tylko death dolali do h&h, tak? ;)
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10396
Rejestracja: 2 lata temu

#34

Post yog » 8 mies. temu

No, tak tak.

Nie wiem, może nie mam racji itp. Wydaje mi się - może się oszukuję - że nie oceniam muzy przez pryzmat gatunków, przynajmniej tej najlepszej. Z gorszą pewnie bywa różnie. Chapel of Disease, choć jak się okazuje jest to teraz zespół raczej rockowy, ewidentnie wpisuje się w nurt new wave of old school death metal, któremu w sumie chyba przewodził Repugnant. I oni teraz poszli najbardziej w kierunku takiego ghostowania, które może i brzmi przyjemnie, ale jest puste na maksa, w mojej opinii. Dla mnie Dire Straits to jest po prostu synonim chujowego-niby-artystycznego rocka, pustego na maksa właśnie i jak gdzieś ich wpływy słyszę to u mnie wzbiera nienawiść. No ale ktoś tam zauważył, że Thin Lizzy i może też, ale jakimś wybitnym znawcą nie jestem, ot słyszałem parę płyt parę razy, a przebojów Dire Straits nienawidzę całym swoim mrocznym sercem ;)

Pochwalę się, że jak tego słuchałem to nawet 20 odtworzeń te kawałki nie miały na soundcloudzie, więc opinia z najpierwszejszej ręki! A jak tego słuchałem to dosłownie mi się twarz wykrzywiała w dziwnych grymasach łączących w sobie zażenowanie z podziwem, że oni się tak nie boją. Dosłownie - nie w przenośni sobie tak o to piszę - wzdrygnąłem się na całym ciele tego słuchając. I to parę razy tak było ;p

Tak swetrowej muzy ze świecą szukać :P
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 1972
Rejestracja: 2 lata temu

#35

Post DiabelskiDom » 2 mies. temu

Z okazji wybierania się na ich koncert wróciłem sobie do ...And as We Have Seen the Storm, We Have Embraced the Eye. Podejrzewałem, że w te upały ta muzyka mnie nie będzie męczyć ale na pewno nie myślałem, że tak dobrze będzie mi się tego albumu słuchało. Pewnie po ostatnich napierdolach koncertowych i noise-rocku głośnikowym miałem podświadomie chęć na jakiś heavy-metalowy pływ dźwięków, tylko jednak z czymś cięższym w tle. Chapel of Disease, jak już pisałem wcześniej, doskonale wpasował się w klimat swoją muzyką, swoim starym heavy/hard rockiem podkręconym z lekka blastami i lekkim growlem. Świetna, naturalnie płynąca płyta, może bez jakiegoś rozwalania ścian gatunku, ale na pewno pozbawiona sztuczności i kalkulacji. Jestem zatem szalenie ciekaw jak ta stylistyka obroni się na żywo.
Panzer Division Nightwish

Wróć do „Death Metal”