"Only Death is Real"
deathwhore
Tormentor
Posty: 2458
Rejestracja: 2 lata temu

Deceased

#1

Post deathwhore » 8 mies. temu

Obrazek
Jeden z najważniejszych, przynajmniej dla mnie, zespołów death metalowych w historii. Jednocześnie mocno niedoceniany, ale to też dość oczywiste - nie grali nigdy przesadnie oczywistej muzyki.

Obrazek
Zaczynają od nagranego za skrzynkę piwa demosa The Evil Side of Religion. Słychać, że to nagrane niedużym kosztem. I dawno temu. 32 lata temu, a skoro mamy 2018, to wtedy to był 1986. Jak macie trochę samozaparcia i coś przyzwoitego do słuchania muzyki, to możecie usłyszeć, że riffy są wcale nie głupie, a zespół jest awangardzie metalowej brutalności na tamte lata. Chaotyczne solówki, mnóstwo wpływów hard core punk, wściekłe wokale. Ale to jeżeli przebrniecie przez ścianę nędznego brzmienia, gdzie dużo trzeba się domyślać. W każdym razie wznowienie demówy było z jakimiś nagraniami live, jak koniecznie chcecie sobie postawić na półce. Ja dość przypadkowo właśnie od tej kompilacji pierwszego demo i nagrań koncertowych zacząłem przygodę z zespołem i się nie zniechęciłem do poznawania dalej.

Birth By Radiation, na którym dołącza grający do dziś (ale chyba średnio z koncertami) w zespole Les Snyder, który to podobno nawet urodził się z długimi włosami (a przynajmniej King Fowley tak twierdzi). Muzyka brzmi już klarowniej. Być może jest też bardziej złożona, ale może to kwestia tego, że więcej słychać. Ale chyba faktycznie riffy są ciekawsze, pojawia się więcej złamań tempa, jakichś cudów. Ten materiał mam na taśmie razem z Nuclear Exorcist (Radiation Years) i z tego co pamiętam to nie było między nimi przesadnie dużej różnicy. Jak przyniosę sobie tę taśmę od rodziców, to może napiszę coś mądrzejszego i ciekawszego.

ObrazekObrazekObrazekObrazek
One Night nie mam i nie znam, podobnie jak EP Gut Wretch wydaną przez Relapse. Zresztą bardzo dużo rzeczy nie mam, bo Deceased wydawało materiały na potęgę, a i teraz być na bieżąco wcale nie jest tak łatwo.

Obrazek
W 1991 nakładem Relapse Rec. wychodzi klasyk amerykańskiego death metalu, Luck of the Corpse. Można powiedzieć, że to album wprost wynikający z wcześniejszych demówek, z jednek strony death metal, ale ukształtowany w swoisty sposób - jak przystało na zespół który zaczynał, gdy ramy nurtu nie były jeszcze dokładnie określone. Mamy trochę brutalności rodem z debiutu Death, ale całość jest dużo bardziej zwariowana, słychać gdzieś wpływy Voivod z Dimension Hatross, całość ma lekko psychodeliczno - progresywny posmak w ramach punkowego death metalu.

Obrazek
Na EP The 13 Frightened Souls te tendencje są jeszcze dalej posunięte. Brzmienie jest może bardziej death metalowo wygładzone, przez co bardziej przejrzyste (ale hej, spokojnie, to 1993 rok!). Mamy tutaj też cover wspomnianego wcześniej Voivod i numery z wcześniejszych demosów nagrany na nowo, które pokazują, że to to już w latach 80 nie były byle głupie chujki, co tylko potrafiły byle szybciej i brutalniej. W tytułowym gitary momentami jadą tak, że zapowiadają, że w przyszłości zespół pójdzie mocniej w heavy metal. No i jest Robotic Village - chyba mój ulubiony numer Deceased w ogóle. Warto zauważyć, że to pierwszy materiał gdzie na gitarze zagrał Mike Smith, który potem będzie przez długie lata stanowił obok Marka Adamsa gitarową podstawę Deceased.

Obrazek
Blueprints for Madness z 1995 zapowiada już mocno zmianę stylu, a właściwie - w dużej mierze już ją stanowi. W sumie stoi trochę w rozkroku między wcześniejszym graniem, które bez problemu nazwiemy death metalem, a bardziej melodyjnym, heavy metalowym podejściem do materii. Nie brakuje tu brutalnego i ponurego, wcześniejszego Deceased, trochę wstawek rodem z Necrophagia, ale całość przeplatana jest bardziej klasycznymi partiami. Bardzo dobry album, chociaż wbrew pozorom chyba ciężej przyswajalny, bo mimo melodyjności jest mniej przebojowy zarówno od wcześniejszych materiałów (mniej skocznych, punkowych motywów, bardziej złożone kompozycje), a jednocześnie ten heavy metal nie jest aż tak nośny jak później.

Obrazek
Fearless Undead Machines (1997) kontynuuje kierunek w stronę "obecnego" Deceased. Środek ciężkości coraz mocniej przesuwa się z heavy metalowego death metalu na death metalowy heavy. Melodie są coraz lepiej przemyślane. Styl grupy okrzepł, nie ma miejsca już na takie niespodzianki jak wcześniej. Generalnie z całej dyskografii to chyba najmniej lubiana przeze mnie płyta, bo poprzednia wygrywa większą ilością brutalności, a kolejne mają melodie na mistrzowskim poziomie. Nie odważyłbym się jednak powiedzieć, że płyta jest zła.

Obrazek
Dla odmiany Supernatural Addiction z 2000 to chyba najlepsza płyta jaką wydali. Styl, który okrzepł na poprzedniej płycie, tutaj doczekał się wodotrysków. Każdy, absolutnie każdy utwór na tej płycie to hit z osobna i integralna część większej całości. Arcydzieło horror heavy death metalu. Płyta, którą czcić należy. Oprócz tego, że wszystkie elementy grają jak należy i konglomerat z którego powstał styl grupy jest dograny na 100% i nie ma jakiegokolwiek poczucia sztuczności, to jeszcze kompozycje wchodzą w głowę od razu i nie chcą z niej wyjść przez długi czas. W chuj przebojowa, ale jednocześnie wystarczająco złożona, żeby słuchać jej przez długi czas.

Obrazek
EP Behind The Mourner's Veil wydana rok później to w autorskich numerach kontynuacja niezwykle wysokiego poziomu płyty z 2000. Rzadko słucham płyt kilka razy z rzędu, a w tym przypadku tłukłem je wielokrotnie. Kowery to dla odmiany powrót do prostszego, punkowego Deceased. W przypadku takiego Anthrax czy Tankard wolę te wersje od oryginałów.

Rotten to the Core nie znam, to same covery, raczej nie powinno widnieć na MA jako pełna płyta, bo i większość z nich chyba było wydanych w przeszłości, jak np. brawurowa wersja Not To Touch The Earth z repertuaru The Doors.

Obrazek
As Weird Travel On z 2008 to pierwsza płyta gdzie King nie grał na bębnach a zajął się tylko wokalami. Jak się tyle ćpa i jest się grubym, to i serce nie wytrzyma. Pewnie gdybym pisał recenzję tej płyty z osobna, to wywaliłbym długą epistołę, ale tutaj musiałbym się powtarzać względem poprzedniczek. Więc skrótowo - bardzo wysoki poziom jest utrzymany. Może jest jeszcze nieco bardziej melodyjnie jak np. w Unwanted Memories. Ale to absolutnie nie przeszkadza, chyba że zgrzytamy zębami na Iron Maiden. Jedyny zarzut który mogę w sumie tu zostawić, to to, że płyta niewiele wnosi w stosunku do poprzedniczki. Jeżeli ktoś łyknął Supernatural jak pelikan, to ta jest musowa, jeżeli poprzednia była "taka tam" to może sobie darować. Albo wziąć po prostu jedną z tych dwóch, bo nie różnią się przesadnie stylistyką, ale na szczęście również bardzo wysokim poziomem.

Na tym w sumie mógłbym skończyć historyjkę, bo tegorocznej jeszcze nie znam, a Surreal Overdose z 2011... jak posłuchałem pierwszy to był lekki zawód, bo znowu nic nowego, ale niech za rekomendację tej płyty posłuży fakt, że mimo zawodu wówczas, to gdy chcę posłuchać Deceased, to zazwyczaj obecnie sięgam właśnie po nią. Ale to płyta dla fanów. Być może też dla nowych fanów, bo jeżeli poprzednie są ciężko dostępne, to ta nie zrobi wiochy jako płyta na zapoznanie. Z kronikarskiego obowiązku należy wspomnieć o tym, że z klasycznego składu heavy metalowego Deceased zabrakło na niej Mike'a Adamsa, będącego w zespole od początku.

ObrazekObrazek
Skład:
Kingsley "King" Fowley - Bass (1985-1986), Drums (1985-2005, 2010-present), Vocals (1985-present) October 31, ex-Doomstone, ex-Abominog
Les Snyder - Bass (1988-present) ex-Abominog, ex-Doomstone
Mike Smith - Guitars (1990-present) ex-Recalcitrance
Shane Fuegel - Guitars (2006-present) ex-Biovore, ex-Bionic Man, ex-Drugs of Faith
▼ Byli muzycy
Marcel DeSantos - Drums (1985-1986) ex-Paramoure, ex-Atheist (live)
Doug Souther - Guitars (1985-1990) Tranquil Terror
Mark Adams - Guitars (1985-2007)
Rob Sterzel (R.I.P. 1988) - Bass (1986-1988)
Dave "Scarface" Castillo - Drums (2003-2008, 2012-2018) (R.I.P. 2018) ex-October 31
James Danzo - Guitars (2011-2015) Tower, Combat (live), ex-Vermefüg, ex-Castrofate (live)
▼ Muzycy koncertowi
Walter White - Bass (2012-present) Black Manta, ex-Pentagram (live), ex-Gringos de la Muerte, ex-LAUS
Matt Ibach - Guitars (2016-present) October 31, ex-Burning Shadows, ex-Relentless, ex-Recently Vacated Graves: True Zombie Metal (live)

Dave Castillo - Drums (2001, 2012) (R.I.P. 2018) ex-October 31
Shane Fuegel - Guitars (2006-2007) ex-Biovore, ex-Bionic Man, ex-Drugs of Faith
Matt Altieri - Guitars (2007-2011) Lügarüx, ex-Dawnbringer (live), Ferrous Oxide, ex-Hail Plankton, ex-T.P.G. (The Porno Gods)
Eric "The Hindenburg" Mayes - Drums (2008-2012) (R.I.P. 2015) ex-Biovore
Chris Paolino - Bass (2009-2012)
James Danzo - Guitars (2011-2015) Tower, Combat (live), ex-Vermefüg, ex-Castrofate (live)
Dyskografia:
1986 - The Evil Side of Religion [demo]
1988 - Birth by Radiation [demo]
1989 - One Night in the Cemetery!!! [demo]
1989 - Nuclear Exorcist [demo]
1990 - The Day of Death Live [demo]
1991 - Gut Wrench [EP]
1991 - Luck of the Corpse
1992 - Live with the Legions [demo]
1993 - The 13 Frightened Souls [EP]
1995 - Demo I 1995 [demo]
1995 - Demo II 1995 [demo]
1995 - The Blueprints for Madness
1996 - Death Metal from the Grave [kompilacja]
1997 - Fearless Undead Machines
2000 - Supernatural Addiction
2000 - The Premonition [single]
2001 - Behind the Mourner's Veil [EP]
2002 - Up the Tombstones!!! Live 2000 [live]
2002 - The Radiation Years [kompilacja]
2002 - Zombie Hymns [kompilacja]
2003 - Corpses, Souls & Other Strangeness [kompilacja]
2003 - Relapse Singles Series Vol. 2 [split]
2004 - Rotten to the Core [kompilacja]
2004 - Legions of Arrggghhhh [kompilacja]
2004 - Return to the Evil Side [kompilacja]
2005 - As the Weird Travel On
2007 - Inject the Ugliness [EP]
2008 - The Weird Sessions / Figure in Black [split]
2008 - Unpleasant Scenarios / Unholy Wrath [split]
2009 - Night of the Deceased [kompilacja]
2009 - Worship the Coffin [kompilacja]
2010 - Stalking the Airwaves [live]
2011 - Surreal Overdose
2011 - Cloned (Day of the Robot) [single]
2012 - The Luck of the Corpse [single]
2014 - The Figure of Uneasiness / Below the Deck of Opulence [split]
2015 - Cadaver Traditions [kompilacja]
2015 - Demos from the Grave [kompilacja]
2018 - Ghostly White






MA: https://www.metal-archives.com/bands/Deceased/1392
BC: https://hpgd.bandcamp.com/music
BC: https://lostapparitionsrecords.bandcamp.com/music
BC: https://deceasedofficial.bandcamp.com/music
BC: https://patacrecords.bandcamp.com/music
BC: https://the-true-deceased.bandcamp.com/music
Oblech

Tagi:
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10333
Rejestracja: 2 lata temu

#2

Post yog » 8 mies. temu

Zachęciłeś mnie, żeby sobie posłuchać dyskografii, ale nie zgadzam się z paroma rzeczami :P

Uważam, że obok Supernatural Addiction, Fearless Undead Machines to najlepszy ich album i również pomnikowe arcydzieło horror metalu. Choć znacznie bardziej wolę stylistykę grozy z płytki z Poe na okładce, a tematyki zombie wręcz nie lubię i uważam za do bólu kiczowatą, tak ten album jest dla mnie znacznie bardziej przekonujący względem opowiadanej historii, niż taki Świt żywych trupów z obrazem. Wspaniały album, wypchany wyśmienitymi, przepysznymi riffami, płynący tak doskonale, że mogłem tego słuchać 15 razy dziennie. I ten drugi podobnie zresztą.

Osobiście to zacząłem chyba z nimi przygodę od tego albumu "dla fanów", czyli Surreal Overdose, chyba. Może od Luck of the Corpse, który właśnie leci, ale nie zaczaiłem tego wtedy i dopiero od Surrealistycznego przedawkowania mi się zaczęło to granie podobać. Luck of the Corpse bardzo jest jakieś prastare dla dzisiejszego słuchacza, to jest taki thrashowo-progresywny Sadistic Intent, totalny underground z milionem zmian tempa, nie do ogarnięcia dla mało wprawnego ucha, mam wrażenie.

Reszta płyt mi się podoba, ale mam jakoś mniej osłuchane, bo się bezlitośnie na Fearless Undead Machines i Supernatural Addiction zawiesiłem, a to był jeden z tych najpiękniejszych momentów w odkrywaniu muzyki dla mnie, jak jesteś przekonany, że właśnie pojąłeś, że masz do czynienia z jednym z najbardziej wykurwistych zespołów w historii metalu.

Przy okazji, demosy wyszły w 2015 na kompilacji Demos from the Grave, chyba wszystkie, ale nie pamiętam już. To pierwsze demo rzeczywiście dość po bandzie było względem brzmienia. Kompilacja coverów Rotten to the Core bardzo spoko, bo słychać, że to gra Deceased, a nie coverband, ale zdaje się okrutnie długie to jest i mimo wszystko wolę sobie ich oryginalne kompozycje zapodać.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
deathwhore
Tormentor
Posty: 2458
Rejestracja: 2 lata temu

#3

Post deathwhore » 8 mies. temu

Fearless to bardzo dobra płyta, ale jednak mimo wszystko jak mam ją porównać z jakąkolwiek inną, to przegrywa. Być może z Surreal Overdose i Blueprints może się pomierzyć, a może jak jej posłucham raz jeszcze to zmienię zdanię, bo tę drugą też kiedyś niżej ceniłem, a jednak te pozostałości death metalowego stylu z debiutu gdzieś mi zbyt miło robią. A Surreal Overdose... no obiektywnie może to po prostu powtórka z rozrywki, ale kocham ten album.
Oblech
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10333
Rejestracja: 2 lata temu

#4

Post yog » 8 mies. temu

Poleciało sobie i 13 duchów... a nie - 13 przestraszonych dusz, bardzo fajne, The Blueprints for Madness też super decior na nowoczesno - jak na oldschool, ale dopiero jak weszło Fearless Undead Machines to sobie przypomniałem, za co tę płytę tak uwielbiam. Jak to leci to się uaktywnia mój skrywany głęboko w środku fan Iron Maiden, zaszczepiony pewno jeszcze podczas World Slavery Tour na Torwarze na parę lat przed moimi narodzinami. Okrutnie mi robią te gitarki i mam wrażenie, że tu jest najlepszy wokal w historii zespołu. Unhuman Drama to niebywały hit, któremu dorównuje chyba tylko Elly's Dementia z Supernatural Addiction. O taki progresywno-koncepcyjny horror heavy/death metal nic nie robiłem. Mogę tych kawałków słuchać 20 razy z rzędu i mi się nie nudzą.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
deathwhore
Tormentor
Posty: 2458
Rejestracja: 2 lata temu

#5

Post deathwhore » 8 mies. temu

Włączyłem dziś drugi raz tę płytę, jest bardzo dobra, ale co z tego, skoro jak włączę którąś z pozostałych, to stwierdzę, że są lepsze? :D Ale bardzo fajnie bas tam brzmi, lubię jak przebija się przez gitary.
Oblech
HUMAN
Tormentor
Posty: 810
Rejestracja: 2 lata temu

#6

Post HUMAN » 8 mies. temu

Deceased...................... lubię , chyba ulubionej nie potrafię wybrać , może po prostu za mało mam osłuchane , najnowsza będzie / jest badana
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10333
Rejestracja: 2 lata temu

#7

Post yog » 8 mies. temu

Kurde, no, cały dzień dziś słucham tej nowej płyty. Znakomity krążek ten Ghostly White. Nie idzie się zanudzić, tyle tu wszystkiego, ale szczęśliwie wszystko elegancko poukładane w metalowe opowieści.

Szkoda wielka, że się perkusiście zmarło i nawet premiery nie doczekał.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 1647
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

#8

Post Vortex » 8 mies. temu

Widziałem @yog , że trochę katujesz ten nowy album, więc postanowiłem w końcu sprawdzić ten Deceased, gdyż wcześniej o nich nawet nie słyszałem. Jaki mocny uśmiech zagościł na mojej twarzy już od pierwszych dźwięków tego krążka. Jazda bez trzymanki, z zajebiście wojującą niczym tnąca szabla gitara prowadząca, z ciekawymi kompozycjami, marszowymi, rytmicznymi riffami, jak i eleganckimi melodiami. Tak jak wyżej wspomniałeś, dzieje się tu naprawdę dużo, ale mnie kręci takie granie, podane to wszystko w takim surowym dobrym brzmieniu, świetna rzecz, koniecznie sprawdzę resztę.
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 3876
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

#9

Post Wędrowycz » 8 mies. temu

Kolejna po Obliteration death metalowa kapela, której dotąd nie znałem, a bardzo wysoko stoi tegoroczny pełniak w podsumowaniach, więc poszedł na tapetę. Od samego początku znacznie większą uwagę przykuł, bo jest bardziej skocznie, melodyjnie, z rewelacyjnymi solówkami, choć sam nie wiem czy można to nazwać death metalem w pełnym tego słowa znaczeniu. Więcej słyszę tu heavy metalu, trochę punka, rock'n'rolla, thrash metalu i speed metalu, ale o dziwo nie odpycha mnie to, a wręcz słucha się bardzo przyjemnie. Zaznaczę przy tym, że od zawsze miałem odrazę do klasycznego heavy metalu (z bardzo małymi wyjątkami). Dodatkowego uroku i smaczku dodaje kwestia tego horroru widocznego zarówno na okładce jak i w tekstach.

Wszystko się zgadza, niby nie jest to moja bajka, ale czuję, że jeszcze chętnie do tego wrócę, a kto wie, może i przekopię też z ciekawości resztę dyskografii.

Na koniec tylko pozostaje właśnie zasadnicza kwestia - gdzie tu kurwa ten death metal? Albo jestem już głuchy, albo też przez późną porę go specjalnie nie wyłapałem. Dla mnie to nieco bardziej hałaśliwy i ostrzej/agresywniej brzmiący heavy metal, tak jakby na sterydach (thrash/speed metalowych).
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10333
Rejestracja: 2 lata temu

#10

Post yog » 8 mies. temu

Odpal sobie debiut to zajrzysz śmierci w oczy :P

Obrazek
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 3876
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

#11

Post Wędrowycz » 8 mies. temu

Okładka taki trochę cringe jak to młodziaki teraz mawiają :P
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10333
Rejestracja: 2 lata temu

#12

Post yog » 8 mies. temu

Już się przyzwyczaiłem, ale kiedyś we mnie wzbudzała lekkie drgawki faktycznie ;p
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 3876
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

#13

Post Wędrowycz » 8 mies. temu

Dla mnie napewno mają szacun za okładkę do "Supernatural Addiction" :) ten z książką to chyba Boris Karloff, a na obrazie w tle E. A. Poe. Czyli można się domyślać co tam w tekstach siedzi ;)

Co do debiutu to odpaliłem ten jeden wałek, co link znalazłem na górze i tam już faktycznie death metal na 100%.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10333
Rejestracja: 2 lata temu

#14

Post yog » 8 mies. temu

No Supernatural Addiction totalny sztos, lepszego horror metalu się nie da zagrać ;)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
deathwhore
Tormentor
Posty: 2458
Rejestracja: 2 lata temu

#15

Post deathwhore » 8 mies. temu

Przekop się przez dyskografię, to zobaczysz, że Deceased zawsze grało death metal, tylko używając do tego heavy metalowych środków od pewnego momentu.
Oblech
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2407
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

#16

Post TITELITURY » 7 mies. temu

Tego ostatniego albumu posłuchałem i wyłączyłem, bo brzmiał jak t(h)rash metal. Widocznie jednak się pomyliłem. Immanuel Kant ponoć rozpoczynał spacer po Królewcu punktualnie o 5 rano, więc zaczęli do niego regulować zegarki. To przykład na to, że rozum i autorytet czasem są bliższe prawdy od empirii. Idąc za nim, powrócę do najnowszej płyty, ponieważ oprócz samej muzyki, zachęcało mnie do słuchania wszystko inne. Tymczasem muszę udać się na spoczynek.

Dobranoc.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
Nucleator
Moderator globalny
Posty: 1505
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: ŁDZ/Bełchatów

#17

Post Nucleator » 7 mies. temu

Pamiętam pierwsze zetknięcie z Fearless Undead Machine - nie podeszło mi, nie zeżarło, nie dotrwałem nawet do końca płyty. Mam jednak nieodparte wrażenie, że musiałem po prostu zjeść coś nieświeżego albo byłem po sprzeczce z narzeczoną, bo dorwałem w końcu tegoroczne Ghostly White i od południa słucham go non stop. W sedno ujął ten projekt nasz nieoceniony kolega @deathwhore, pisząc, że to death metal grany przy użyciu środków kojarzonych z heavy metalem. Niekiedy przebija się też thrash, ale całość jest osadzona w metalu śmierci, wystarczy posłuchać chyba najlepszego na płycie, wściekłego A Palpation's Warning czy wyposażonego w znakomite zmiany temp i nastrojów Endless Well. Gitarzyści wykonują fantastyczną robotę, serwując co chwilę smakowite, porywające riffy i znakomicie wpleconie w struktury utworów melodie, nijak nie przypominające przesłodzonej papki z dziadostw pokroju Kamelot czy wydawnictw Arch Enemy z niebieskowłosą Alissą. Utwory ociekają witalnością i energią, co sprawia, że człowiek nie zasypia nawet przy ponad 13-minutowej kolubrynie pokroju Germ of Distorted Love. No i trzeba wspomnieć o bijącej z każdej sekundy krążka mrocznej atmosferze - podczas słuchania naprawdę można się poczuć jak przy jakimś dreszczowcu czytanym w radiu.

Niniejszym biję się w pierś, że tak długo czekałem z odpaleniem Deceased i obiecuję solennie w ramach pokuty przestudiować wszystkie wydane pod tym szyldem krążki. Nie chcę uprawiać tromtadracji, ale jak ktoś nie słuchał, to poważnie radzę zainteresować się tematem.
Ryszard pisze:
7 mies. temu
Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10333
Rejestracja: 2 lata temu

#18

Post yog » 7 mies. temu

Póki pamiętam, to zapiszę tu w temacie, że King Fowley napisał jakiś czas temu książkę o swym burzliwym żywocie (alkohol, narkotyki, zawał itp. przygody około-śmiertelne) oraz scenie metalowej w USA. Dziś już podobno alkoholu nie pije i raczy się w to miejsce mleczkiem ;)

Kumpel wklejał fragment, w z którego wychodzi na to, że niejaki Trey z Morbid Angel nieco fiut dla otoczenia na tym początku lat 90. Wydawnictwo jest zatytułowane Stay Ugly: The Life and Near Deaths of King Fowley i ukazało się w 2017 nakładem Burning Horse Media.

Obrazek
One of death metal's forefathers is ready to have all the sordid, insane, terrifying, and just plain metal details of his entire life chronicled in an autobiography. King Fowley, the founder of the legendary death metal band DECEASED and old-school metal troupe OCTOBER 31 has been feverishly working on creating yet another masterpiece to add to his legacy, but this time it will be in literary form. Fowley, who is known the metal world over as one of the most ardent fans of true metal, has always been one of the most vocal, upfront figures and never pulls any punches when asked of his opinion. He has been tearing the music world asunder for almost three decades and after what he remarks as a life that he has lived to the fullest, Fowley is ready to give the metal world what it truly needs and that is his autobiography. Fowley's work with DECEASED is unparalleled and albums like "Fearless Undead Machines", "The 13 Frightened Souls", "Luck of The Corpse" and "Supernatural Addiction" have garnered Fowley and DECEASED immense respect and adulation throughout the metal community. Heralded as some of the greatest metal ever put to tape, DECEASED's status and reputation among metal's elite is unquestioned. Fowley's life story is chronicled in almost pedantic detail every song and album ever created by DECEASED, OCTOBER 31 and every other slab of music he helped create. You'll learn about Fowley's early days, how DECEASED formed, the D.C.-area metal scene of the mid-'80s and how King escaped death multiple times. King nearly died from a horrendous blood clot, survived a stroke and kicked drugs and alcohol, two addictions that had a complete stranglehold on him.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
deathwhore
Tormentor
Posty: 2458
Rejestracja: 2 lata temu

#19

Post deathwhore » 5 mies. temu

W związku z nieżyciem Davida Castillo obowiązki bębniarza studyjnego znów przejął Kingsley Fowley.
Oblech
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10333
Rejestracja: 2 lata temu

#20

Post yog » 5 mies. temu

Mam nadzieję, że mleczna dieta przynosi skutki i jeszcze jakąś płytkę usłyszymy, nim ostatecznie Deceased będzie deceased. Bo na żywo to nawet nie liczę, że kiedyś zobaczę.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10333
Rejestracja: 2 lata temu

#21

Post yog » 4 mies. temu

A jednak, Deceased zagra jakiś tam koncert na feście w Atlancie, więc nie wygląda na to, by projekt był pogrzebany (chyba, że to koncert pożegnalny :D).
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10333
Rejestracja: 2 lata temu

#22

Post yog » 3 mies. temu

IIIII-HA!!!

Obrazek

333 glow in the dark i 666 na czarnym

https://shop-hellsheadbangers.com/decea ... -vinyl.asp

Raczej mój ulubiony zeszłoroczny album w końcu u mnie zagości :)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
deathwhore
Tormentor
Posty: 2458
Rejestracja: 2 lata temu

#23

Post deathwhore » 3 mies. temu

Do mnie idzie CD. Nie wiem czy w przypadku takich płyt winyl ma sens.
Oblech
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10333
Rejestracja: 2 lata temu

#24

Post yog » 3 mies. temu

Ma bo ładny, a cedeków i tak tylko w samochodzie słucham :P
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10333
Rejestracja: 2 lata temu

#25

Post yog » 3 mies. temu

Jakby co, płyciwo na CD można zakupić w Paganie za 42 zeta. Gorąco polecam się zaopatrzyć w to fenomenalne wydawnictwo :)

https://pagan-records.com/pl/p/DECEASED ... e-CD/11013
Destroy their modern metal and bang your fucking head
deathwhore
Tormentor
Posty: 2458
Rejestracja: 2 lata temu

#26

Post deathwhore » miesiąc temu

W końcu przyszło. Ze względu na długi czas oczekiwania przysłali też dodatkowo absolutnie kurwa rewelacyjny, najlepszy z całej Szwecji split Exanthema/ Chronic Decay.

Deceased właśnie gra w końcu z normalnego nośnika i jest kurwa tak fenomenalnie jak myślałem, że będzie! Jak to płynie! Wszystko się zgadza.
Oblech

Wróć do „Death Metal”