"Only Death is Real"
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3005
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hollenthon

#1

Post Hajasz » 2 lata temu

Obrazek

Obrazek

Hollenthon to austriacki zespół założony przez Martina Schirenca szerzej znanego z gry w obleśnym Pungent Stench. Pod nazwą Hollenthon działają od 1999 roku. Pod koniec lat 90-tych death metal był martwy a większość płyt z death metalem przechodziła kompletnie bez echa. Rok wcześniej bo w 1998 roku sceną death metalową wstrząsnęła płyta zespołu Nile udowadniając, że w tym gatunku można coś jeszcze świeżego nagrać.

Hollenthon podążając ścieżką aby nagrać coś świeżego zaatakował już na debiutanckim albumie Domus Mundi, który oferował death metal, w którego ramy zostały wplecione gregoriańskie chóry, barokowe i orientalne wstawki a także żeński wokal, za który odpowiedzialna była żona Martina.

Niewątpliwy sukces jaki osiągnęła płyta Domus Mundi spowodował, że dwa lata później Hollenthon nagrywa jeszcze potężniejszy album With Vilest Of Worms To Dwell pełen pompatycznych akcentów, klimatycznych wstawek, które nie umniejszały ogólnej brutalności płyty. Dodatkowo cały album zawierał świetną i oryginalną oprawę graficzną.

Ostatnia trzecia płyta Hollenthon zatytułowana proroczo Opus Magnum ukazuje się po siedmiu latach i mimo, że stylistyka się nie zmieniła i jest to ciągle bardzo dobra płyta na scenie już nie zrobił takiego wrażenia jak dwa poprzednie. Na Opus Magnus zespół poszedł bardziej w orientalne klimaty, które wzorem tych z płyt Nile ubarwiają grany death metal.

Do końca związani z Napalm Records w 2009 roku wydają jeszcze EP'kę Tyrants and Wraiths.

Od tego czasu działalność zespołu została zawieszona i chyba nie prędko coś nowego od nich usłyszymy.

Dyskografia:
1999 - Domus Mundi
2001 - With Vilest of Worms to Dwell
2008 - Opus Magnum
2009 - Tyrants and Wraiths [EP]



Skład:
Martin Schirenc - Bass (1999-2007), Vocals, Guitars, Keyboards (1999-present) ex-Vuzem, Pungent Stench, Didi Bruckmayr, Mudbreed, Schirenc Plays Pungent Stench, ex-Kreuzweg Ost, ex-Zombie Inc., ex-Carnage, ex-Los Tres Hombres
Mike Gröger - Drums (1999-present) ex-Raventhrone, The Church of Pungent Stench, ex-Collapse 7
Martin Molokh - Guitars (2007-present) Molokh, Belphegor (live), ex-Defender KFS, ex-Zombie Inc.
Max Reif - Bass, Vocals (backing) (2010-present) Molokh, ex-Zombie Inc., ex-Theotoxin
▼ Byli muzycy
Elena Schirenc - Vocals (female) (1999-?)
Gregor "El Gore" Marboe - Bass, Vocals (backing) (2007-2010) Vargsriket, ex-Defender KFS, ex-Pendragon, Pungent Stench, ex-Empyre, ex-Jormundgand, ex-Los Tres Hombres
▼ Muzycy koncertowi
Mario Klausner - Bass Cosmoblack, Collapse 7, ex-Pathetic, ex-Scent of Paradise, ex-Belphegor, ex-Pungent Stench
Werner Freinbichler - Guitars Collapse 7, ex-Pathetic, ex-Scent of Paradise
MA: https://www.metal-archives.com/bands/Hollenthon/185
BC: https://hollenthon.bandcamp.com/music
YOU SUFFER, BUT WHY ?

Tagi:
Awatar użytkownika
Pogan696
Master Of Reality
Posty: 244
Rejestracja: 2 lata temu

#2

Post Pogan696 » 2 lata temu

Nie słuchałem chyba z tysiąc lat. Muszę odświeżyć, bo z tego co pamiętam to świetnie łączyli dość mocne granie z konkretną symfonią. Bardzo wyróżniali się od reszty symfonicznych gniotów. Dzięki za przypomnienie.
PanLisek
Moderator globalny
Posty: 904
Rejestracja: 2 lata temu

#3

Post PanLisek » 2 lata temu

Dziś brzmi to trochę kiczowato i jarmarcznie, ale ciągle lubię, pewnie częściowo też z sentymentu. Debiut chyba jednak podoba mi się bardziej. Zwłaszcza gęsty, mroczny i mięsisty otwieracz. Wesoły numer z celtycką melodyjką i zaśpiewami w języku Lakotów też fajny. Ogólnie dość równa płyta, pełna zapożyczeń z różnych rejonów.

Dwójka już dużo bardziej uproszczona, ot granie w pół drogi między heavy a death metalem z całą masą orkiestracji, choć wyjątkowo nośne są te melodie.

Trójka słabo, epka nie pamiętam, ale coś mi się kojarzy że jeszcze gorzej.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10333
Rejestracja: 2 lata temu

#4

Post yog » rok temu

Wyrosłem chyba z takiej muzy, bo druga płyta próbowana i równie ciężko, co z pierwszą. Trudno się pozbyć wrażenia, że to granie czysto koniunkturalne i faktycznej treści prócz znajomych melodyjek tu niewiele. Najciekawsi z tego wszystkiego Gregorianie ;) Ogólnie rzecz biorąc, solidna cepelia.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 910
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

#5

Post Zsamot » rok temu

Ostatnio wróciłem sobie do tej kapeli, a to za sprawą zabawnego zbiegu- wrzucam płyty w apkę na telefon, no i skanuję poszczególne CD-ki. ;) A że mam zasadę, że każdą wczytywaną płytę wcześniej przesłuchuje, to wolniutko mi idzie ten discogs. Ale mogę rzec, że z przyjemnością przeleciałem sobie przez wszystkie płyty. Wszystkie płyty są stanowczo udane, nie ma poczucia wyczerpania materii czy nudy. Co ważne, wplatanie symfoniki czy motywów z innych gatunków, nie ma tutaj zmiękczania zasadniczego trzonu. Pewnie teraz już nic nie nagrają, mają inne priorytety. Ale stanowczo warta poznania, a czy posiadania, to już niech każdy oceni. Na pewno idealny przykład, ze można grać chwytliwie metal, nie tracąc niż szorstkości czy pewnej maniery typowej dla death metalu.
Allah jest wielki ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10333
Rejestracja: 2 lata temu

#6

Post yog » rok temu

Brzmi to jak główna inspiracja dla Septicflesh, ale okrutnie mi się takie granie przejadło - zresztą za sprawą tegoż greckiego zespołu ;)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 910
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

#7

Post Zsamot » rok temu

Bluźnisz, gdzie temu piwnicznemu brzmieniu do klonicznego syntetycznego klimatu płyt Greków. ;)
Allah jest wielki ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3005
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Opole

#8

Post Hajasz » rok temu

Dokładnie, możesz jebać wszystko co do tej pory usłyszałeś ale jechać po Hollenthon to tak jakby wydymać się samemu w dupę.
YOU SUFFER, BUT WHY ?
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10333
Rejestracja: 2 lata temu

#9

Post yog » rok temu

Co? :D

Przesłuchałem dziś te 3 albumy i EP-kę - niestety się wynudziłem, choć doceniam, że próbowali spleść te folki i Wagnery z metalem, a nie dodali tego obok. Mimo wszystko te melodyjki pierwszej wody nie są, przyjebanie też średnie i mamy taką muzę przeciętną w każdym wymiarze, tylko samo w sobie połączenie nieco intrygujące.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Metalized
Fallen Angel Of Doom
Posty: 363
Rejestracja: rok temu

#10

Post Metalized » rok temu

Mam With vilest... na taśmie i jak kiedys leciało nader regularnie tak teraz dopiero temat przypomniał, że coś tam kapele kojarzę. Laaataaa nie słyszałem, trochę strach odpalić, bo kiedyś o ale to dobre a terasz moze będę zastanawiał sie co ja w tym widział.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10333
Rejestracja: 2 lata temu

#11

Post yog » rok temu

Wstydu to zdecydowanie nie przynosi, ale solidnego pierdolnięcia mi ciutkę brakuje.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 910
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

#12

Post Zsamot » rok temu

Czy walorem byłoby solidne pierdolnięcie? Czy samo zróżnicowanie i ciekawe aranże? To nie jest kapela stricte deathowa, gdzie ładunek oparty o moc stanowi o jej jakości lub braku. Zresztą Pungent Stench na ostatnich płytach też nie ma jakiegoś pierdolnięcia, a siła tkwi w tym mieleniu w średnich tempach.
Allah jest wielki ale B-52 też jest duży.
PanLisek
Moderator globalny
Posty: 904
Rejestracja: 2 lata temu

#13

Post PanLisek » miesiąc temu

Jeżdżę rowerem i słucham With Vilest of Worms to Dwell, i sprawdza się znakomicie, te skoczne rytmy, romantyczne melodie i barokowa pompa skrzydeł dodają lepiej niż Redbull.
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 910
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

#14

Post Zsamot » miesiąc temu

Cholernie udana dyskografia, mini albumu jakoś jeszcze nie nabyłem. A teraz pewnie osiąga absurdalne ceny. Ale nie był porywający i stąd brak na półce.
Allah jest wielki ale B-52 też jest duży.

Wróć do „Death Metal”