"Into the Void"
HUMAN
Tormentor
Posty: 965
Rejestracja: 3 lata temu

Re: Candlemass

Post HUMAN » rok temu

yog pisze:
rok temu
Ot, se chyba żyje powolutku... Dwa tygodnie temu sobie śpiewał na przykład, pewnie lubi.

up. świetne no nie ma wyjścia zaraz Candlemass z wielkim Messiah Marcolin ....dowolna płyta , ale chyba ostatnia poleci jednak

Tagi:
Awatar użytkownika
Piekielny Stolec
Master Of Puppets
Posty: 164
Rejestracja: rok temu
Lokalizacja: Dupa

Post Piekielny Stolec » rok temu

yog pisze:
rok temu
Materiał podobno zarejestrowany, a płytka ma wyjść wiosną 2019 roku. Mix ma być zrobiony w październiku. Album wyjdzie w Napalm Records, podobno liczne koncerty są już bookowane.

Na ich fejsie jakieś tam sample ze studia czy coś, nie klikałem tego.
A ja poklikałem i jeśli już coś oceniać po tym, co słyszałem... to będzie dobrze! Gościu rewelacyjnie śpiewa, ma wciąż świetny głos, sama muza też się broni, ja tam czekam niecierpliwie. ;)
Czasem idzie gładko, czasem jak po grudzie. Czasem jest ulga, czasem boli i piecze. Czasem czuć słabo, czasem dość mocno. Czasem wiele się nie ma, czasem całkiem sporo. Życie jest jak sranie...
Awatar użytkownika
Astral
Master Of Reality
Posty: 266
Rejestracja: rok temu

Post Astral » rok temu

Podobnież się jaram ogromnie, dla mnie mimo paru świetnych pozycji z Messiahem to właśnie Johan nadawał swoim tembrem głosu tego epickiego klimatu, w jaki obfituje debiut. Dobrze, że dali sobie spokój z poprzednimi wokalistami, ostatnie płyty Candlemass to żenada i melodyjne pitolenie, teraz czuję, że mogą porządnie przygrzać jak to kiedyś mieli w zwyczaju.
Awatar użytkownika
Piekielny Stolec
Master Of Puppets
Posty: 164
Rejestracja: rok temu
Lokalizacja: Dupa

Post Piekielny Stolec » rok temu

Ogarnąłem sobie dyskografię ponownie i cóż, wiele się nie zmieniło w kwestii tego zespołu. Wielbię i cenię zarówno debiut z Johanem, jak i kolejne albumy z Mesjaszem, z mym chyba ulubionym utworem Bewitched na czele. :D Więc do tego momentu świetnie. Lecz potem niestety zmieniły się wokale (ogółem na gorsze), styl grania oraz jakość kolejnych albumów, które już mi tak do gustu nie przypadły. Aczkolwiek jakieś pojedyncze utwory mi się podobają, ale ogółem nie lubię tego co wyszło po Tales of Creation. Dla mnie zespół wrócił do formy dopiero w 2005 roku wraz z krążkiem Candlemass, na którym - ku mej uciesze - gości jeden z moich ulubionych grubasków. Kolejny album z 2007 też świetny, to jest te granie w ich wykonaniu, w które lubię. Death Magic Doom też spoko, ale nie wszystko mi tam pasowało, tak samo z Psalms for the Dead. Ale i tak to jest lepsze niż albumy z 1992, 1998 oraz 1999. Z ich epek to znam te dwie ostatnie, cenię Death Thy Lover, szczególnie kawałek tytułowy - lubię się kiwać na intrze. Do House of Doom mam praktycznie takie same podejście, chociaż Fortuneteller jest dla mnie całkiem zbędny i mogłoby go nie być. Jestem strasznie ciekaw, co tam nam panowie zaoferują na nadchodzącej płycie, jestem dobrej myśli. :)
Czasem idzie gładko, czasem jak po grudzie. Czasem jest ulga, czasem boli i piecze. Czasem czuć słabo, czasem dość mocno. Czasem wiele się nie ma, czasem całkiem sporo. Życie jest jak sranie...
deathwhore
Tormentor
Posty: 2975
Rejestracja: 3 lata temu

Post deathwhore » rok temu

Najlepszym wokalistą był Leif w czasie Nemesis :) Ślicznie fałszował i pasowało to do muzyki bardziej niż ktokolwiek wcześniej i później.
Nebiros pisze:
4 mies. temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 11533
Rejestracja: 3 lata temu

Post yog » rok temu

Strasznie monotematyczny jestem w tym temacie, ale chciałbym tylko powiedzieć, że jeśli ktoś woli Bewitched od Solitude, to za mało słuchał tego drugiego, bo to tak, jakby woleć Smoke on the Water od Child in Time ;) Niepoprawnie!
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Piekielny Stolec
Master Of Puppets
Posty: 164
Rejestracja: rok temu
Lokalizacja: Dupa

Post Piekielny Stolec » rok temu

Ludzie, aleś ty monotematyczny. :P Cóż, ja tam zawsze byłem i jestem niepoprawny. ;) Oczywiście Solitude jest też świetne i w ogóle, ale mimo wszystko wybieram i bardziej wielbię właśnie Bewitched.
Czasem idzie gładko, czasem jak po grudzie. Czasem jest ulga, czasem boli i piecze. Czasem czuć słabo, czasem dość mocno. Czasem wiele się nie ma, czasem całkiem sporo. Życie jest jak sranie...
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 11533
Rejestracja: 3 lata temu

Post yog » rok temu

No ja po prostu jak zaczynałem swą przygodę z trve metalem to słuchałem z tydzień tego kawałka na repeacie i strasznie lubię, żeby nie powiedzieć, się wzruszam ;) A Bewitched zajebisty, ale to taki dość prostacki hicior jest, że możesz śpiewać przy pierwszym odsłuchu ;p
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Nucleator
Moderator globalny
Posty: 1516
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: ŁDZ/Bełchatów

Post Nucleator » rok temu

yog pisze:
rok temu
Strasznie monotematyczny jestem w tym temacie, ale chciałbym tylko powiedzieć, że jeśli ktoś woli Bewitched od Solitude, to za mało słuchał tego drugiego, bo to tak, jakby woleć Smoke on the Water od Child in Time ;) Niepoprawnie!
Ja słuchałem wystarczająco dużo, by stwierdzić, że Bewitched jest lepszy. W Solitude dużą robotę robi wstęp i ten motyw na akustykach, reszta utworu odstaje. Natomiast Bewitched to zajebisty numer od początku do końca, ze znakomitym riffem, znakomitymi, rozdzierającymi solówkami i wokalem Messiaha, który uwodzi i wprowadza w demoniczny trans jak Deada i jego kolegów z klipu.



I ten marsz żałobny na początku... choć jeśli miałbym wskazać ulubiony numer, to postawiłbym mimo wszystko na Samarithan.
Ryszard pisze:
rok temu
Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 11533
Rejestracja: 3 lata temu

Post yog » rok temu

No nie wiem, jak najlepszy jest wstęp czy motyw na akustykach, to widocznie mamy inne zdanie na temat wykurwistości emocjonalnego wokalu :) Dla mnie to Bewitched jest zbyt śmieszne, żeby to był top kultu doom metalu :)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
EdusPospolitus
Tormentor
Posty: 583
Rejestracja: 2 lata temu

Post EdusPospolitus » rok temu

Nowy album Candlemass będzie zatytułowany "The Door to Doom" i ukaże się 22 lutego 2019 roku, co ciekawe w jednym z utworów pojawił się Tony Iommi (a dokładniej to w "Astorolus - The Great Octopus"). Poniżej okładeczka i lista utworów:

Obrazek

1. Splendor Demon Majesty
2. Under the Ocean
3. Astorolus - The Great Octopus
4. Bridge of the Blind
5. Death's Wheel
6. Black Trinity
7. House of Doom
8. The Omega Circle
I don't know
I just took that knife
And I cut her from her neck
Down to anus
And I cut out the vagina
And I ate it
Awatar użytkownika
Piekielny Stolec
Master Of Puppets
Posty: 164
Rejestracja: rok temu
Lokalizacja: Dupa

Post Piekielny Stolec » rok temu

No i zajebiście. :) Widać po okładce i nowym-starym wokaliście, że Candlemass próbuje powrotu do korzeni. Czekam, oby te drzwi zgładziły mnie, miażdżąc me biedne palce i raniąc me uszy swym trzaskiem... :twisted:
Czasem idzie gładko, czasem jak po grudzie. Czasem jest ulga, czasem boli i piecze. Czasem czuć słabo, czasem dość mocno. Czasem wiele się nie ma, czasem całkiem sporo. Życie jest jak sranie...
Awatar użytkownika
Piekielny Stolec
Master Of Puppets
Posty: 164
Rejestracja: rok temu
Lokalizacja: Dupa

Post Piekielny Stolec » rok temu

Jest pierwszy singiel!

Czasem idzie gładko, czasem jak po grudzie. Czasem jest ulga, czasem boli i piecze. Czasem czuć słabo, czasem dość mocno. Czasem wiele się nie ma, czasem całkiem sporo. Życie jest jak sranie...
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 427
Rejestracja: 2 lata temu

Post mork » rok temu

Hm, przyznam szczerze, że jak dla mnie naprawdę świetnie to wyszło. Nie jest to wprawdzie jakiś drastyczny powrót do pierwszych płyt ale nie ma co oczekiwać od zespołu, że zacznie tworzyć własne kopie.

Początek utworu to dla mnie ewidentne nawiązanie do Solitude: wstępniak z akustyczną gitarą (no i ten efekt na wokalu), potem główny riff i rozkręcającą się perka. Sama zwrotka to też stary dobry Candelmass. Refren z początku wydał mi się stylistycznym utrzymaniem drogi obranej przez zespół na Psalms for the Dead, jednak po kolejnym odsłuchu słyszę w tym wyraźne nawiązanie do projektu The doomsday kingdom basisty Candelmass. Muszę przyznać, że dobrze to weszło. Podsumowując: dla mnie ekstra! Oby tylko nie wciskali znów tych kościelnych organków jak w Psalms for the Dead :p
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 11533
Rejestracja: 3 lata temu

Post yog » rok temu

Początek to brzmi, jakby go śpiewał typ z Dream Theater, a później ten kawałek brzmi jak Ayreon. Czy ja coś przegapiłem w karierze Candlemass? :P

A, bo La Brie śpiewał na The Human Equation Ayreona, stąd ten Dream Theater ;) Właśnie tak to brzmi.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Nucleator
Moderator globalny
Posty: 1516
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: ŁDZ/Bełchatów

Post Nucleator » rok temu

Niestety, udostępiony kawałek to poziom słabszych utworów z Psalms of the Dead. Jest zbyt optymistycznie, wesołkowato i za mało mrocznie. Nadal też nie mogę przeboleć braku Messiaha w składzie...
Ryszard pisze:
rok temu
Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha
Awatar użytkownika
Piekielny Stolec
Master Of Puppets
Posty: 164
Rejestracja: rok temu
Lokalizacja: Dupa

Post Piekielny Stolec » rok temu

Ogółem zgadzam się z Nucleatorem, rozczarował mnie ten kawałek niestety. :( Brakuje tu jakiegoś pierdolnięcia i tego mroku... Mam tylko nadzieję, iż jest to raczej ten z gorszych kawałków, a nie lepszych. :|
Czasem idzie gładko, czasem jak po grudzie. Czasem jest ulga, czasem boli i piecze. Czasem czuć słabo, czasem dość mocno. Czasem wiele się nie ma, czasem całkiem sporo. Życie jest jak sranie...
slavesspleenstream
Posty: 71
Rejestracja: 2 lata temu

Post slavesspleenstream » rok temu

przebyłem bardzo długą drogę po muzycznych zakamarkach

kawałek rozczarowuje także mnie. słuchałem ich mając 12-15 lat do tej pory te pierwsze płyty są jak religia ta nowość nie trzyma poziomu
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 427
Rejestracja: 2 lata temu

Post mork » rok temu

Nowy numer. Nadal jestem na tak. Nie wiem czy sam to sobie wmawiam ale ja serio słyszę w tym powrót do starego Candelmass. Może nie drastyczny, ale spory krok w tył względem ostatnich płyt na rzecz tych pierwszych.

It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 11533
Rejestracja: 3 lata temu

Post yog » rok temu

Warto nadmienić, że solo gra tu sam Tony Iommi. Jak dla mnie, kawałek taki mocny średniak i przeszedł dość obok mnie. Wokal tym razem już nie jak Dream Theater tylko mieszanka Dream Theater z Manilla Road ;)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Piekielny Stolec
Master Of Puppets
Posty: 164
Rejestracja: rok temu
Lokalizacja: Dupa

Post Piekielny Stolec » rok temu

Eh, taki se ten kawałek, totalnie po mnie spływa. Będzie chyba trzeba odsłuchać to parę razy jeszcze, dla pewności. Ale ogółem średnio to rokuje. :/
Czasem idzie gładko, czasem jak po grudzie. Czasem jest ulga, czasem boli i piecze. Czasem czuć słabo, czasem dość mocno. Czasem wiele się nie ma, czasem całkiem sporo. Życie jest jak sranie...
pit
Tormentor
Posty: 2484
Rejestracja: 2 lata temu

Post pit » rok temu

yog pisze:
rok temu
Wokal tym razem już nie jak Dream Theater tylko mieszanka Dream Theater z Manilla Road ;)
Jesteś gorszy od kolesia który porównał Csihara do Mustaine'a. Od tamtej pory słyszę podobieństwo. Wkładać ludziom do głowy podobne pomysły. Naprawdę.

Teraz przez cały dzień będę musiał powtarzać taką mantrę: żaden LaBrie, trzeźwy Albert Witchfinder, trzeźwy Albert Witchfinder, Candlemass gra za szybko...
Awatar użytkownika
Astral
Master Of Reality
Posty: 266
Rejestracja: rok temu

Post Astral » rok temu




Bardzo dobre, podoba mi się.
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 427
Rejestracja: 2 lata temu

Post mork » rok temu

Fajny teledysk. Ten kawałek śmiało mógłby znaleźć się na drugiej płycie The Doomsday Kingdom. Podobnie jak Draconian: poszli bardziej w death doom i skończyły się nagrywki Doom:VS który zaczął zbierać pomału więcej fanów.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
synu
Moderator globalny
Posty: 313
Rejestracja: 3 lata temu

Post synu » rok temu

Piekielny Stolec pisze:
rok temu
Jest pierwszy singiel!

Fantastyczny nr singlowy zachęcił mnie do sprawdzenia całości. Będzie słuchane
Awatar użytkownika
Piekielny Stolec
Master Of Puppets
Posty: 164
Rejestracja: rok temu
Lokalizacja: Dupa

Post Piekielny Stolec » rok temu

Kolejny kawałek do odsłuchu:

Czasem idzie gładko, czasem jak po grudzie. Czasem jest ulga, czasem boli i piecze. Czasem czuć słabo, czasem dość mocno. Czasem wiele się nie ma, czasem całkiem sporo. Życie jest jak sranie...
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 427
Rejestracja: 2 lata temu

Post mork » rok temu

No i jak tam? Nowy album "The Door To Doom" hula już od kilku dni na Spotify a ostatnio pojawił się na Youtube



Dobry album, będę nie raz i nie dwa do niego wracał ale słyszę w nim jednak więcej The Doomsday Kingdom niż starego Candlemass. Chyba niepotrzebnie robili taką napinkę na powrót do korzeni.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
Astral
Master Of Reality
Posty: 266
Rejestracja: rok temu

Post Astral » rok temu

Na początku miałem wrażenie, że ten nowy Candlemass jest taki niespójny, ale po paru odsłuchach zażarło. Nadal wiedzą, jak budować posępny i ciężki klimat. Johan za wokalem świetnie się spisał. Under the Ocean to póki co najlepszy numer, jaki usłyszałem w 2019 roku.
Awatar użytkownika
Nucleator
Moderator globalny
Posty: 1516
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: ŁDZ/Bełchatów

Post Nucleator » rok temu

Ale syf, ale nędza! Te 68 minut dłuży się jak nowenna pompejańska, a przyjmeność obcowania z nowym Candlemass jest porównywalna z odmawianiem wspomnianej litanii. Najlepsze jest to, że wokale Johana Längquista, którym się tu tak jarano, są najsłabszym punktem albumu. Są słabe, bez ikry, brak w nich jakichkolwiek emocji, które były obecne w utworach z mocarnego debiutu grupy. No ale to nie koniec bolączek The Door to Doom. Zastrzeżenia mam do samych kompozycji - no niestety nie mogę pozbyć się wrażenia, że Leif przy komponowaniu utworów sklejał sobie fragmenty wcześniej skomponowanych piosenek na chybił trafił. I tak dostajemy utwory pokroju Astorolus czy Death's Wheel - czyli bezjajeczne kompozycje bez jakiegokolwiek "haczyka", które jedynie co robią, to zabierają czas. The Omega Circle to dobitny dowód na to, że poczciwy basista stracił umiejętność tworzenia bardziej rozbudowanych songów - co uderza tym bardziej, gdy uświadomimy sobie, że to spod jego palców wyszły takie cuda jak Bewitched, Dark are the Veils of Death czy The Well of Souls.

Poza znanym już z EPki House of Doom ciężko mi wskazać jakikolwiek moment, który mną wstrząsnął podczas słuchania, choć nawet tutaj irytowały mnie nagrane "na wyjebkę" wokale. Ale i tak numer w ogólnym rozrachunku bardzo dobry. Zaś przy słuchaniu całej reszty czułem się jak przy oglądaniu Kuby Wojewódzkiego - czyli kurewsko znudzony. Król jest nagi.
Ryszard pisze:
rok temu
Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 11533
Rejestracja: 3 lata temu

Post yog » 4 mies. temu

ObrazekObrazek
Katuję od wczoraj Nightfall z Ancient Dreams i tak mnie naszła refleksja - nie sądzicie, że Messiah na trzecim albumie Candlemass (Ancient Dreams, jakby ktoś miał wątpliwości) ma parę momentów w których brzmi, jakby myślał, że śpiewa w Misfits?

Wspaniałe płyty swoją drogą, okładki również przepiękne, jak to obrazy Thomasa Cole'a mają w zwyczaju. Muzyka pasuje do nich doskonale, także przepływając granicę między rzeczywistością a baśnią, przypowieścią, czy mitem. Dźwięki te unoszą się w oparach biblijnych przestróg, mitologicznych odniesień, życiowych rad oraz tajemniczości zapomnianych krain i prochów cudów świata.

Jeśli miałbym zarzucić garścią pięknych utworów, to niech będą to wzruszający At the Gallows End, z prześlicznym wprowadzeniem, czy kolejny z utworów o iście primordialowskim tytule, dzwonniczy Mourners Lament - z Nightfall - oraz Darkness in Paradise ze swoim hiciorskim riffem będącym kwintesencją szlagierowości poprzedniczki, czy tytułowy - z Ancient Dreams. O solo z Bewitched nie wspominam, bo wiadomo, że zajebiste. Tak zwany medley Black Sabbathów również bardzo udany, prawie by się pomylić można. Trochę ten trzeci album cierpi z powodu gry zespołu do metronomu, przez co w paru fragmentach lekko przynudza - szczęśliwie bardzo rzadko. Mogłoby być żywiej, gdyby było nieco koślawiej.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 427
Rejestracja: 2 lata temu

Post mork » 4 mies. temu

yog pisze:
4 mies. temu
(...) nie sądzicie, że Messiah na trzecim albumie Candlemass (Ancient Dreams, jakby ktoś miał wątpliwości) ma parę momentów w których brzmi, jakby myślał, że śpiewa w Misfits?
Siadłeś mi tym na banie i teraz na przemian słucham Misfits i Candlemass :P Gdyby Michale Graves miał to wibrato w głosie jakie ma Messiah przy wyciąganych partiach to może czułbym to bardziej. Chyba, że podałbyś konkretne fragmenty.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 11533
Rejestracja: 3 lata temu

Post yog » 4 mies. temu

Często mam tam wrażenie, że chciałby zaraz wyskoczyć z ło-ooo-oooo, np. w Incarnation of Evil jak śpiewa: into the night we will go... W sumie, to to tam robi. W Epistle No. 81 też coś jest mocno misfitsowego na wokalu. Bardziej to chyba jednak stare Misfits, bo Graves to już lata 90. A może Graves śpiewający stare Misfits?
Destroy their modern metal and bang your fucking head
pit
Tormentor
Posty: 2484
Rejestracja: 2 lata temu

Post pit » 4 mies. temu

yog pisze:
4 mies. temu
(...) nie sądzicie, że Messiah na trzecim albumie Candlemass (Ancient Dreams, jakby ktoś miał wątpliwości) ma parę momentów w których brzmi, jakby myślał, że śpiewa w Misfits?
Znowu? ;) Coś w tym jest, ale Danzig z Gravesem tak jakby słuchali więcej Roya Orbisona, a Messiah gospel.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 11533
Rejestracja: 3 lata temu

Post yog » 4 mies. temu

Swoją drogą, to Candlemass nominowano do nagrody Grammy za piosenkę Astrolous. Pełna lista nominowanych w kategorii Best Metal Performance poniżej:
For new vocal or instrumental solo, duo/group or collaborative metal recordings.

Candlemass Featuring Tony Iommi - Astrolous - The Great Octopus
Death Angel - Humanicide
I Prevail - Bow Down
Killswitch Engage - Unleashed
Tool - 7empest
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 705
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Poznań

Post CzłowiekMłot » miesiąc temu



27 marca nowa epka!
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 427
Rejestracja: 2 lata temu

Post mork » miesiąc temu

CzłowiekMłot pisze:
miesiąc temu


27 marca nowa epka!
Zacny refren i wstępniak. Zwrotka trochę mi odbiega ale może właśnie dzięki temu refren daje taki mocarny efekt.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 427
Rejestracja: 2 lata temu

Post mork » miesiąc temu

Wjeżdża kolejny numer. Mi osobiście bardzo się podoba.

It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 705
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Poznań

Post CzłowiekMłot » miesiąc temu

Porządny heavy/doom. Coś mi się wydaje, że dorównają tym poprzedniej płycie.
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 427
Rejestracja: 2 lata temu

Post mork » miesiąc temu

Teraz tak na szybko nie mogę znaleźć tego artykułu ale z tego co pamiętam to na Ep'ce będzie 6 numerów. Jak na doom to już można by to wydać jako album :D ale to chyba zbiór numerów które zostały odrzucone z ostatniej płyty?
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 11533
Rejestracja: 3 lata temu

Post yog » miesiąc temu

A czy ostatni album nie został aby napisany pod poprzedniego wokalistę? Längquist chyba już w trakcie nagrań niemal dołączył. To by wyjaśniało, dlaczego tak prędko z epką wyskakują. Doczytałem jednak i faktycznie są w znacznej większości to odrzuty z pełniaka.

Obrazek
Tracklista:
1. The Pendulum
2. Snakes of Goliath (demo)
3. Sub Zero (demo)
4. Aftershock (demo)
5. Porcelain Skull (demo)
6. The Cold Room (demo)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 705
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Poznań

Post CzłowiekMłot » miesiąc temu

yog pisze:
miesiąc temu
A czy ostatni album nie został aby napisany pod poprzedniego wokalistę?
Jesli pamięć mnie nie myli to tak.

Wróć do „Doom / Stoner / Sludge Metal”