Awatar użytkownika
Pan Efilnikufesin
Tormentor
Posty: 1350
Rejestracja: 2 lata temu

Re: Jazz. Ogólnie tak...

Pan Efilnikufesin 5 mies. temu

Taki album się nagrał w 1960 roku.

Ja mam reedycję z 1975. Bez plakatu.

Płyta cienka ale dźwięk gruby.

Na kawałkach 'Brainwashed' i 'Straight, No Chaser' Buddy bardzo ładnie pokazał jak się obsługuje perkę.

Obrazek
Lubię plakaty o treści szatanistycznej.
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 2647
Rejestracja: 2 lata temu

pit 2 mies. temu

Smurfs don't lay eggs! I won't tell you this again! Papa Smurf has a fucking beard! They're mammals.
Awatar użytkownika
porwanie w satanistanie
Tormentor
Posty: 987
Rejestracja: 2 lata temu

porwanie w satanistanie 2 mies. temu

Skończyłem wczoraj wreszcie grubaśną biografię Monka, dobry był herbatnik. Muzyka genialna, acz szczególnie słuchaniu wykonań solowych w niewyrobionym uchu rezonuje przez jakiś czas "Kurwa, czemu on się tak upiera, żeby psuć ładne melodie?'



a tu już jazda po całości, cała kapela doświadczonych kotów miała problem z ogarnięciem taktów :

Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 2647
Rejestracja: 2 lata temu

pit 2 mies. temu

Oglądałem ostatnio trochę miniatur Harry'ego E. Smitha i obok Dizzy'ego Gillespiego muzyka Monka często robi za podkład. Dobra rzecz.

Pierwszy Parker który podoba mi się bez żadnych zastrzeżeń:

Smurfs don't lay eggs! I won't tell you this again! Papa Smurf has a fucking beard! They're mammals.
Awatar użytkownika
porwanie w satanistanie
Tormentor
Posty: 987
Rejestracja: 2 lata temu

porwanie w satanistanie miesiąc temu

pit pisze:
2 mies. temu

Pierwszy Parker który podoba mi się bez żadnych zastrzeżeń:
No właśnie, ja też mam z Parkerem tak trochę pod górkę i w ogóle z tym wczesnym bebopem. Ta płyta to już nieco późniejszy okres i faktycznie jest całościowo mocno OK, ale na wcześniejszych zbyt często mam wrażenie, że słucham dość sztampowo grającego bandu z jednym jasnym punktem, Wiadomo niby, że te sesje z drugiej połowy lat 40. dla Dial i Savoy to jego rzeczy najbardziej przełomowe, albo... no kurde, jakoś tak nie do końca to do mnie przemawia. Co ciekawe, sesje Monka z podobnego okresu czy muzyka Milesa z "Birth Of Cool" siedzą mi w sumie bez zastrzeżeń.

Chociaż nie: irytują mnie kawałki, w których pojawiają się wokaliści. Wokalistyka jazzowa z tamtych czasów to dla mnie porażka po całości ;)

Smutne trochę, że ze względu na ograniczenia techniczne (długość pojedynczych kawałków) ta era jazzu nie została właściwie udokumentowana, a te wczesne bebopowe nagrania należy traktować raczej jak sampler tego, co wtedy faktycznie robili, niż dokument czasów czy działa w zamierzonym kształcie. Pisał o tym w swojej biografii Davis, którego frustrowało, że zamiast pograć tak, jak faktycznie robili to na koncertach, w studio każdy dostawał na swoje solo raptem parę taktów i musiał spadać, stąd też to dość dziwne wycinanie kawałków jakby w środku akcji. Na tym “Jam Session” z 1952 muzycy mogli już swoje improwizacje nagrać i różnica na plus jest ogromna.
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 2647
Rejestracja: 2 lata temu

pit miesiąc temu

Przypomina mi to "The Famous 1938 Carnegie Hall Jazz Concert", od czasu pierwszego wydania na placku w 1950 działy się jakieś niesamowite fikołki z miksem. Do dziś część słuchaczy twierdzi, że nagranie nie ma nic wspólnego z oryginalnym występem.
Smurfs don't lay eggs! I won't tell you this again! Papa Smurf has a fucking beard! They're mammals.
Awatar użytkownika
porwanie w satanistanie
Tormentor
Posty: 987
Rejestracja: 2 lata temu

porwanie w satanistanie miesiąc temu

Ciekawa historia, nie słyszałem o tym.

Swoja drogą - dla przeciętnego fana metalu/rocka wejście w świat jazzowych dyskografii nie jest łatwe. Często najważniejsze nie są nagrania studyjne, tylko live, albumy to często kompilacje z paru sesji, na kolejnych płytach pojawiają się kolejne wariacje na temat tych samych tytułów (weźmy choćby dyskografię Monka,...), w okresie klasycznym rzadko mamy zespoły jako takie, raczej zestawy typu KTOŚTAM i KTOŚTAM albo KWARTET/KWINTET/SEKSTET KOGOŚTAM, ciągłe efemeryczne kolaboracje, trudności z przypisaniem danej płyty do dyskografii konkretnego artysty (bywa, że nawet w wymiarze oficjalnym zmienia się to z wydania na wydanie, także ze względów marketingowych), sztuczne rozbudowywanie dyskografii (np. wydawanie przez Prestige "nowych" płyt Coltrane'a po tym, jak od nich odszedł i odniósł sukces, w istocie będących zapisami wszystkich możliwych sesji, w których wziął udział jako muzyk sesyjny)... Trochę tego jest ;)
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 2647
Rejestracja: 2 lata temu

pit miesiąc temu

- smaczny jazz z wokalami, Steve Lacy i Brion Gysin - ten malarz
Smurfs don't lay eggs! I won't tell you this again! Papa Smurf has a fucking beard! They're mammals.
Awatar użytkownika
kurz
Fallen Angel Of Doom
Posty: 357
Rejestracja: rok temu

kurz miesiąc temu

Aktualnie zakochuję się w najnowszym Shabaka:

Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 2647
Rejestracja: 2 lata temu

pit miesiąc temu

Jeśli chodzi o tradycyjno-duchowo-trybalny jazz, to ja zatrzymałem się na Sandersie i Mulatu Astakate. Żona Coltrane'a nie weszła, a Sun Ra klasyfikuje jako muzyczny retro-futuryzm.
Smurfs don't lay eggs! I won't tell you this again! Papa Smurf has a fucking beard! They're mammals.
Awatar użytkownika
porwanie w satanistanie
Tormentor
Posty: 987
Rejestracja: 2 lata temu

porwanie w satanistanie miesiąc temu

O, to ja mam odwrotnie akurat. Sanders nie za bardzo mi wchodzi, w sensie spoko, czasem posłucham, ale muszę mieć naprawdę życzliwy nastrój, żeby o tym podśpiewywaniu, że creator has a master plan nie pomyślał sobie “dobra, to już trochę przesada”, natomiast płyty Alicji - w tym te z Sandersem - wchodzą mi gładko, bardzo mi się podoba to, jaki mają groove, momentami brzmi to jak jakieś psytrance z lat 70 ;)

A Mulatu Astakate to w ogóle nie wiem, kto to jest, chociaż mam google i zaraz pewnie będę wiedział ;)
kurz pisze:
miesiąc temu
Aktualnie zakochuję się w najnowszym Shabaka:

Zajebiste, będzie badane. Nie słyszałem o tym w ogóle, zresztą jazzowo nie za bardzo mogę się z lat 60, góra 70 wykopać, chyba że chodzi o Charlesa Gayle’a ;)
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 2647
Rejestracja: 2 lata temu

pit miesiąc temu

porwanie w satanistanie pisze:
miesiąc temu
O, to ja mam odwrotnie akurat. Sanders nie za bardzo mi wchodzi, w sensie spoko, czasem posłucham, ale muszę mieć naprawdę życzliwy nastrój, żeby o tym podśpiewywaniuy, że creator has a master plan nie pomyślał sobie “dobra, to już trochę przesada”
Jego albumy solowe to głównie spokojna, medytacyjna muzyka, jednocześnie od końca lat 80 zaczął się bujać z Laswellem, 23 Skidoo i rozmaitymi hip-hopowcami.
A Mulatu Astakate to w ogóle nie wiem, kto to jest, chociaz mam google i zaraz pewnie będę weidział ;)
Ja się dowiedziałem dzięki Broken Flowers. Jim ma dobry gust.

Smurfs don't lay eggs! I won't tell you this again! Papa Smurf has a fucking beard! They're mammals.
Awatar użytkownika
kurz
Fallen Angel Of Doom
Posty: 357
Rejestracja: rok temu

kurz miesiąc temu

Cudze chwalimy, pochwalmy i nasze.

Jak to pięknie brzmi.. Sól najlepszego gatunku;

Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12103
Rejestracja: 3 lata temu

yog miesiąc temu

Na okładce zdaje się scenka z Niewinnych Czarodziejów Wajdy. Piękny film. Piękny romans. Piękna główna bohaterka.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
kurz
Fallen Angel Of Doom
Posty: 357
Rejestracja: rok temu

kurz miesiąc temu

Kolejny polski wariat. Dość świeże. Jak ktoś nie zna, to gorąco polecam posłuchanie młodzika.

Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 2647
Rejestracja: 2 lata temu

pit tydzień temu

porwanie w satanistanie pisze:
2 mies. temu
Skończyłem wczoraj wreszcie grubaśną biografię Monka, dobry był herbatnik.
Jak się nazywa to dzieło?
Smurfs don't lay eggs! I won't tell you this again! Papa Smurf has a fucking beard! They're mammals.
Awatar użytkownika
porwanie w satanistanie
Tormentor
Posty: 987
Rejestracja: 2 lata temu

porwanie w satanistanie tydzień temu

Thelonious Monk. Geniusz inny niż inni, autor to Robin D.G. Kelley.

Dobra rzecz, choć bardzo drobiazgowa, co nie każdemu musi przypaść do gustu ;)
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 2647
Rejestracja: 2 lata temu

pit tydzień temu

Dzięki. Drobiazgowa w stylu: "13 października 1955 roku o godzinie 18:53 Thelonious wypił herbatę z cytryną i łyżką cukru..."?
Smurfs don't lay eggs! I won't tell you this again! Papa Smurf has a fucking beard! They're mammals.
Awatar użytkownika
porwanie w satanistanie
Tormentor
Posty: 987
Rejestracja: 2 lata temu

porwanie w satanistanie tydzień temu

Drobiazgowo w takim sensie, że autor wyraźnie miał ambicję opisać każdy koncert, jaki Thelonious w życiu zagrał ;)

Wróć do „Inne gatunki muzyczne”